PROMOCJA TELEDYSKU: Da się to zrobić lepiej?
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • PROMOCJA TELEDYSKU: Da się to zrobić lepiej?

    „O, kolejny klip” – ilu użytkowników tak myśli? Cokolwiek robi wytwórnia, nie robi nic, czego nie robią inni. Nie, parę grafik na Facebooku nie daje Ci zupełnie nic. Tak samo premiera klipu na Facebooku, co zresztą widzisz dobrze po dużo wolniejszym niż dotychczas przyroście wyświetleń. Czas coś zmienić, ruszyć tyłki i przełamać schematy. Tylko co konkretnie zrobić?

    Nie chcę Ci mówić co masz zrobić – ale co możesz. Dostarczam informacje, opisuję swoje przemyślenia i poniekąd odkrywam swoje karty  – bo opisane procesy to podstawy działań, które sam wprowadzam w życie.

    Tede. Co by nie mówić, – promocję osoby, płyty i teledysków, póki nie zaczął zaczepiać wszystkich po kolei, miał najlepszą od czasów „Równonocy” Donatana. A mimo to najpopularniejszy klip z jego płyty w ciągu czterech miesięcy zdobył na ten moment 779 tysięcy wyświetleń. Nie mówcie mi, że to dobrze, kiedy jeszcze rok temu miałby spokojnie w takim czasie koło 1,5 miliona.

    Nie bez powodu to właśnie jego podaję jako przykład. Można go nie lubić, można nienawidzić, ale nikt od czasów „Równonocy” nie zrobił lepszej promocji. Wielkie Joł wykorzystało na maksa wszelkie dotychczas stosowane schematy działań, wzbogacając je nieco o Instagrama i dedykowane grafiki zapowiadające singiel.

    Dość słodzenia – zarówno Donatan, jak i Tede – oraz KAŻDY INNY ARTYSTA W POLSCE, niezależnie od gatunku muzycznego, uzależniony jest od Facebooka i YouTube. Nikt jednak tak do końca nie bierze pod uwagę dwóch spraw – ograniczenia zasięgu postów, co jest oficjalnie potwierdzonym w grudniu 2013 faktem, oraz ograniczenia wyświetleń z Facebooka zliczanych przez YouTube – co jednak faktem oficjalnie potwierdzonym przez Google nigdy nie będzie, ale statystyki mówią na ten temat wszystko.

    TREŚCI PROMUJĄCE TELEDYSK/SINGIEL

    Co w takim razie zrobić? Odnośnie własnej strony artysty lub wytwórni, wypowiedziałem się już w tym wpisie, jednak temat ten poruszę jeszcze w kolejnych. Zastanówmy się co tak naprawdę można zrobić w kwestii promocji samego singla/teledysku, by maksymalnie podnieść zainteresowanie nim przed premierą i przedłużyć jego popopularność po premierze?

    Obecne działania wobec promocji teledysków zamykają się w kilku prostych rzeczach, które stosuje KAŻDY, które już totalnie spowszedniały, a przez to zainteresowanie nimi jest coraz mniejsze:

    PROMOCJA TELEDYSKU: obecne treści promujące

    Jak widać, niewiele tego jest, a i sam proces promocji klipu trwa max kilka dni. O ile niekoniecznie dobrym pomysłem jest jego długa promocja przed premierą – co obserwuję po swoich poczynaniach – to ilość treści powstałej przy produkcji singla daje duże możliwości „pociągnięcia” promocji singla już po jego opublikowaniu. Tymczasem proces promocji po premierze ogranicza się do kilkunastokrotnego udostępniania go na profilu facebookowym artysty, wytwórni i zaprzyjaźnionych artystów. Do samego procesu jednak dojdę zaraz. Najpierw możliwości promocji.

    Czy naprawdę trailer, fotorelacja, making of i dedykowane grafiki na fejsie są wszystkim na co stać wytwórnie? Wcale nie. Jakie jeszcze treści, poza obecnie wykorzystywanymi, można wykorzystać w procesie promocji singla?

    PROMOCJA TELEDYSKU: nowe treści promujące

    Infografiki – mylnie postrzegane jako istota content marketingu, jednak bardzo skuteczne, bo przedstawiające zwykle w jasny sposób informacje, których dotąd słuchacz nigdy nie otrzymywał. Ważne, by zadbać o ich jasne przedstawienie, pomysł grafika może być dobry, ale na nic fajna forma, jeżeli nie jest jasna i wymaga np. wykrzywiania głowy, bo jakiś tekst został umieszczony w pionie albo po skosie.

    Trailery – tak, liczba mnoga. Zwykle trailer ma po 30 sekund. A co, gdyby publikować kilkusekundowe filmiki w playerze Facebooka lub ubrać (jak kiedyś Step Records, bodajże w przypadku „Zarazy”) singiel w kilka trailerów na kanale YT?

    Autowywiady – skoro stosuje się już tzw. „Liner notes”, czy artysta i producent nie mogą wypowiedzieć się na temat procesu tworzenia utworu oraz samego teledysku? Daje to słuchaczowi bardzo dużą dawkę informacji – i może budować napięcie przed premierą lub zachęcić do sprawdzenia teledysku po jego premierze.

    Interakcje – określenie wymaga jeszcze dopracowania, ale roboczo pozostawmy „interakcje”. Jeżeli do klipu dobudować historię lub umieścić w klipie parę rzeczy, po premierze można wciągnąć słuchacza w świat teledysku np. przez grę, sprawiając, że bardziej zapadnie mu w pamięć, a przez to wzrośnie szansa na powtórne odtworzenie.

    Storytelling – to mocno naciągane określenie, bo nie mówimy tu o klasycznym storytellingu marki. Z grubsza – do wielu teledysków da się dorobić historię, opowiedzieć ją odbiorcy tak, by zainteresowanie przekuło się na oglądalność.

    Przykłady? W przypadku teledysku Bonsona i Matka – „Umiem robić sobie wrogów”, postawiono mi za zadanie maksymalne podniesienie zainteresowania teledyskiem jeszcze przed jego premierą. Czas operacyjny to zaledwie kilka dni, a egzekucja i szczegółowa koncepcja działań leżała całkowicie po stronie Stoprocent. Klip został wsparty newsami opisującymi postacie z teledysku oraz infografiką. Były to działania doraźne, na nieprzystosowanej do tego w pełni stronie, ale prawdopodobnie przyczyniły się do pozyskania około 20% wyświetleń z obecnie wygenerowanych przez użytkowników. Było to działanie dość spontaniczne i prowadzone przed premierą teledysku. Trzeba mieć na względzie, że trailer i teledysk nie były promowane poprzez odniesienie do strony, a poprzez bezpośrednie odesłanie do YouTube. Nie było niestety czasu na stworzenie w 100% dopracowanego contentu i optymalizację strony, ale prawdopodobny wynik i tak jest niezły.

    Co w przypadku działań prowadzonych już po premierze klipu? Tutaj mogę powołać się na Trzeci Wymiar i klip „Zabiłem Grubasa”. Nie musiałem dobudować żadnej historii, przemiana Nullo, w czasie której schudł 38kg i sam teledysk stwarzają idealne pole do popisu. W dniu premiery post z teledyskiem został wsparty kampanią Facebook Ads ze strony unhuman.pl, natomiast dzisiaj, korzystając z nowych aplikacji Stick&Play, uruchomiliśmy specjalną grę. Użytkownik odpowiadając na generowane losowo trzy pytania, dotyczące samego teledysku oraz przemiany Nullo, może uzyskać rabat na asortyment sklepu internetowego.

    Budowa aplikacji oraz Dzień Dziecka, w czasie którego akcja jest przeprowadzana, prawdopodobnie pozwolą na wznowienie zainteresowania teledyskiem oraz nową płytą Trzeciego Wymiaru. Post z aplikacją oczywiście wspierany jest kampanią Facebook Ads, kierowaną do fanów unhuman.pl na Facebooku oraz użytkowników odwiedzających sklep internetowy.

    W grę możesz zagrać tutaj, a przy okazji skubnąć sobie rabat 10% ważny do 2 czerwca 2014:

    PROCES PROMOCJI SINGLA

    Obecnie premiera klipu odbywa się na Facebooku lub w serwisie muzycznym. Doliczyć do tego trzeba oczywiście powiadomienia z YT oraz w niektórych przypadkach mailing do klientów sklepu – żeby nie było, wysyłany „na pałę” do wszystkich klientów, nawet jeśli Ci nigdy nic związanego z danym artystą nie zakupili.

    Trailer czasem publikowany jest na tydzień przed premierą teledysku, czasem jedynie w przeddzień premiery. Fotorelacja to content publikowany tuż po premierze lub tuż przed, podobnie jak making of. Potem pozostaje jedynie wielokrotne udostępnianie teledysku i liczenie na buzz wygenerowany przez serwisy newsowe oraz samych użytkowników. Nie trzeba być jakimś specjalnym geniuszem żeby zauważyć, że taki schemat działań przestał zdawać egzamin, a wyświetlenia w ciągu pierwszych 24h liczy się już w dziesiątkach tysięcy, nie setkach. Jak wygląda sam proces promocji teraz?

    PROMOCJA TELEDYSKU: obecny proces promocji

    Grafika przedstawia 4 przykładowe drogi promocji, których oczywiście jest kilka więcej, zależnie od kombinacji, jednak sprowadzają się do tego samego.

    W 1 etapie mamy tak naprawdę dwie drogi. Spontaniczną, czyli publikacja teledysku bez żadnej zapowiedzi i pomysłu, a potem wspieranie tego publikacja gdzie się da i ile razy się da. Teoretycznie najlepsza, bo od razu powoduje osiągnięcie szczytu popularności teledysku. Ten szczyt jednak jest duży niższy niż w przypadku drugiej możliwości.

    Droga „przemyślana” to taka która zakłada kilka działań w następujących po sobie etapach promocji. Można zacząć publikacją postu zapowiadającego klip na swoim fanpage’u lub informacją prasową, a następnie przechodzić przez kolejne działania – publikację trailera, fotorelacji, making of. Po premierze znowu mamy ten sam schemat, kilkunastokrotną publikację w „swoich” kanałach w mediach społecznościowych. Czasem możemy zaobserwować zapowiedzi teledysków jako najbardziej kontrowersyjne lub jako filmy, co ostatnio czyni Step Records.

    Czy można zmienić podejście? Wcale nie trzeba wszystkiego wywracać do góry nogami. Wracając do opisanych wyżej przykładów treści, można proces promocji teledysku wydłużyć do 6 etapów, starając się opóźnić maksymalnie nadejście ostatniego z nich.

    PROMOCJA TELEDYSKU: nowy proces promocji

    Wystarczy wprowadzić podział na treści wstępne, które stanowić będą pierwszą informację o singlu. Kolejne treści mają na celu „atak szczytowy” i sugeruję, według własnych obserwacji, na rozciągnięcie ich na maksimum 4 dni. Następnie publikacja singla/teledysku, czyli wykorzystanie poprzednio zbudowanego zainteresowania i wygenerowanie buzzu. Dotychczasowe analizy przy wykorzystaniu Brand24 w kilku przypadkach udowodniły, że pierwszy szczyt popularności trwa max 48h i może być zbudowany ponownie dzięki działaniom w mediach tradycyjnych lub za pomocą „treści przypominających”. Dopiero potem, załóżmy, że jakieś 7-14 dni po premierze, powinno się według mnie publikować „treść ostateczną” zamykającą promocję singla poprzez treści i kontynuowanie jego promocji poprzez wielokrotne udostępnianie singla w swoich kanałach społecznościowych do wygaśnięcia zainteresowania lub premiery kolejnego singla.

    Długa droga przed marketerami muzycznymi – trzeba wypracować nowe schematy działań, a opisany przeze mnie to tylko przykład. Muzyka w internecie ma to do siebie, że wbrew pozorom dość łatwo wymyślić coś nowego i dużo lepszego od proponowanego 6 etapowego procesu promocji poprzez treści. Nie nazwałbym jednak tego pełnoprawnym „marketingiem treści” – w obecnych realiach epicentrum działań nie jest strona i treści na niej zawarte, a teledysk obecny w medium obcym, nie należącym do wytwórni i artysty.

    Należy pamiętać, że Facebook, YouTube i Instagram dają bardzo dużo możliwości – a bazowanie na obecnym procesie działań wynika jedynie z natłoku obowiązków na głowie osoby odpowiedzialnej za promocję i tym samym braku czasu na wymyślenie czegoś nowego.

    Jeżeli masz jakieś pytania lub widzisz inne sposoby niż zaprezentowany przeze mnie, zapraszam do komentarzy lub skorzystania z formularza kontaktowego.

    Data dodania: 01.06.2014 Kategoria: Muzyka na YouTube, Strategia Social Media
    Tagi: , , , , , , ,