Błędy w promocji płyt - jakie popełniamy i jak je wyeliminować?
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Błędy w promocji płyt – jakie popełniamy i jak je wyeliminować?

    Promocja płyty, to po prostu single i informacje prasowe? Bzdura. O ile do promocji muzyki w mediach tradycyjnych podchodzi się bardzo poważnie, o tyle promocję płyty w Internecie często traktuje się zbyt pobłażliwie, sprowadzając wszystko do lajków i wyświetleń. Otóż nie! Czas na kilka słów o najczęstszych lub najpoważniejszych błędach w promocji płyt w Internecie.

    Nie jestem żadnym mentorem, nie jestem osobą nieomylną. Zwykle moje teksty mają Cię zmusić do myślenia, ale nie podają niczego na tacy. Tym razem jest trochę inaczej – nie mogę krążyć wokół tematu licząc, że coś wymyślisz. Poniższe błędy są zbyt poważne i za bardzo rzutują na efekty tego co robisz przy promocji płyty, by pozwolić sobie na naprowadzanie Cię do celu. Jest prosto i na pewno celnie.

    Dlaczego wszyscy się mylimy?

    Każdy z nas jest w błędzie. Mylimy się coraz częściej. Nawet będąc super specjalistą w danej dziedzinie, kiedy ryzyko błędu powinno być mniejsze. W przypadku marketingu internetowego (niezależnie od jego gałęzi) każdego dnia znajdzie się tyle nowych rozwiązań, że nasz mózg zaczyna się gubić pomiędzy działaniami wyuczonymi, a nową wiedzą. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że najczęstszymi powodami błędów w przypadku osób zajmujących się marketingiem muzycznym w Internecie są:

    Brak czasu, to coś, na co narzeka najwięcej z nas. Kolejna płyta, kolejny telefon od artysty, kolejna umowa, kolejny post. I tak w kółko. Jest nas w każdej firmie zbyt mało, by móc nadążyć za zbyt dużą liczbą obowiązków i chcąc pogodzić pracę z życiem prywatnym często sprawiamy, że właśnie brak czasu jest powodem wykonania złego ruchu lub pominięcia jakiejś istotnej sprawy w procesie promocji.

    Branża muzyczna to w 99% ludzie, którzy uczą się na własnych błędach. Pomyłki konkurencji są prędzej okazją do uśmiechu, niż do zastanowienia się dlaczego był to błąd, co do niego doprowadziło i wyciągnięcia wniosków.  Brak wiedzy nie jest uzupełniany z braku szkoleń i chęci uczestniczenia w nich, jedynym wyjątkiem jest okazja do wbicia sobie do głowy marketingowych pogadanek YouTube i Facebooka. Żyjemy w świecie sprzedaży płyt fizycznych, fanów na Facebooku i wyświetleń utworów na YouTube, lecz często nie rozumiemy podstaw mechanizmów działających w Internecie oraz zachowania społeczności.

    Brakuje nam wiedzy, mamy jednak doświadczenie. Umiejętności nabyte w czasie pracy, które utwierdza nas w przekonaniu „skoro się udało, to jest dobrze”. Rzadko zastanawiamy się co można było zrobić lepiej, utrwalając często nieprawidłowe wzorce działań. Zaczynamy działać mechanicznie, stając się upośledzeni na nowe możliwości. Nie chcemy wyjść ze strefy komfortu, będąc pewnym, że działając tak jak dotychczas osiągniemy sukces lub, co gorsze, że zrobiliśmy wszystko to, co mogła zrobić konkurencja.

    Wszyscy patrzymy na konkurencję, często jednak na zasadzie „kto był lepszy i odniósł większy sukces”. Swój sukces sprzedajemy jako efekt swoich umiejętności, porażki przypisujemy mało chwytliwej muzyce. W odniesieniu do konkurencji odwrotnie – sukces to zwykle wynik dobrej treści muzycznej, a porażka to wina słabych umiejętności pracowników. Jednocześnie każdy z nas żyje w społeczności standardowych działań (klip, news prasowy, okładka, link do YT na Facebooku). Standardy zabijają tę branżę, nie wymagając od muzyków większej liczby pracy przy procesie promocji i przede wszystkim – nie wymagając jej od nas samych.

    Jakie błędy popełniamy?

    Nie będę wskazywał palcem, kto, gdzie i kiedy – bo prawda jest taka, że niezależnie jakimi artystami i jakim gatunkiem muzycznym się zajmujemy, w przypadku promocji w Internecie na pewno któryś z nich zdarzyło się nam popełnić.

    Usuwanie fanpage’/kanału/strony – niejednemu z nas taka myśl przemknęła przez głowę. To jeden z głupszych błędów jakie można popełnić. Wpływa na algorytmy wyszukiwania serwisów, sprawia, że tracisz rdzeń najbardziej lojalnych fanów, którzy mogli podtrzymać i wzmocnić Twoją popularność, a w końcu – grupę odbiorców, do których możesz dotrzeć za darmo. Usunięcie profilu/kanału/strony nie jest ruchem marketingowym tylko głupotą. Nawet tak potężny zespół o globalnej rozpoznawalności jak Radiohead nie odważył się na usunięcie profili, a „jedynie” treści z profili społecznościowych, co stanowiło ciągłość działań przed wydaniem nowej płyty. To z ich strony było bardzo karkołomne, ale z racji globalnej pozycji mogli sobie na to pozwolić. W Polsce nie ma absolutnie nikogo, komu przyniosłoby to pozytywny efekt.

    Przerwy w komunikacji treści muzycznych – naprawdę ciężko oczekiwać, że nawet najpopularniejszy artysta po kilku latach przerwy od razu sprzeda Złotą Płytę. Między jedną, a druga płytą MUSI się coś dziać. Przykładem jest Małpa, który bardzo rzadko, ale jednak pojawiał się gościnnie, a zdarzyło mu się nawet napisać solowe kawałki jak „Ból”. Ilu z nas jednak liczy na dawną popularność? Zbyt wielu, jesteśmy zbyt naiwni. Owszem, opłaca się wydać dawne gwiazdy, pod warunkiem, ze przygotujemy pod to grunt. Ale tu już nie mówimy o standardowej promocji płyty, a o wiele wcześniejszych działaniach.

    Przerwa w komunikacji internetowej – Internet to nie świat mediów tradycyjnych  Tu zasięgu nie zbuduje się z dnia na dzień, gdyż wszystko podlega algorytmom nastawionym na angażujące treści. Jeżeli takich nie dodawałeś np. na Facebooku od kilku miesięcy to nie licz, że nagle wszystko będzie „jak kiedyś”. Poza algorytmami są także… ludzie. Odbiorcy, do których codziennie trafia kilka nowych singli, mogących zmienić zupełnie ich upodobania muzyczne. Rok przerwy to ponad 1500 singli w samym hiphopie. Naprawdę liczysz, że ktoś będzie o Tobie pamiętał przez taki czas, jeżeli nie będziesz miał z nim kontaktu? Podobnie ma się sprawa z reaktywacją martwego kanału. Potrzeba naprawdę wielu treści i dużo pracy włożonej w promowanie ich poza samym YT, by rozkręcić kanał na nowo. Regularna i angażująca komunikacja to jednej z kluczy do sukcesu.

    Produkcja płyty w czasie promocji – nadal często spotykana sytuacja. Tworzenie okładki, sesje studyjne w czasie przedsprzedaży albumu? To murowany przepis na spore przesunięcie daty premiery. Nigdy nie powinieneś mocno promować płyty, podawać daty jej wydania i umożliwiać jej zakupu bez skończonego krążka. Jeden singiel to nic złego – ale póki płyta nie będzie skończona, lepiej nie próbuj jej sprzedawać. Nie licz, że obroni Cię muzyka, stracisz przez to więcej niż zyskasz.

    Budowa treści promocyjnych w czasie przedsprzedaży – zachowanie, które znane jest zwłaszcza w hiphopie. Wprowadza bardzo duży bałagan organizacyjny, uniemożliwia odpowiednie rozplanowanie promocji. Teledyski lub inne treści tworzone już w okresie przedsprzedaży sprawiają, że nigdy nie możesz być pewien tego na czym stoisz, a to z kolei pozbawia Cię wpływu na efekty promocji, za które przecież odpowiadasz.

    Pominięcie kwestii technicznych – nieprawidłowe grafiki, złe opisy treści na YT, użycie niedopasowanego formatu postów na Facebooku, brak linków do sklepu internetowego. To rzeczy, które powinniśmy robić mechanicznie, gdyż najmocniej wpływają na efekty promocji. Często bywają pomijane przez to, że wydają się najprostszymi, więc trudnymi do zapomnienia. Nie zliczę ile już widziałem świetnych klipów, które nawet dzień po premierze nie zostały opublikowane, a kierował do nich jedynie link niepubliczny.

    Co zrobić, by zmniejszyć ryzyko błędów?

    Nie byłbym sobą, gdybym wskazywał tylko błędy. Jest kilka rozwiązań, które nie wyeliminują co prawda w całości błędów (wiadomo, czynnik ludzki), lecz pozwolą znacząco zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia.

    Checklisty – czyli lista zdań, które muszą zostać wykonane i rzeczy/treści, które muszą istnieć w wersji finalnej, zanim będziesz mógł stwierdzić, że wykonałeś swoją pracę. Prosta sprawa, która bardzo ułatwia pracę. Dopóki istnieje tylko w głowie, dopóty możesz być pewien, że coś schrzanisz.

    Delegacja zdań – nie mylić z przerzucaniem się odpowiedzialnością. Podziel się zadaniami z innymi – jeżeli trzeba to także z artystą, niech czuje odpowiedzialność za promocję swojego materiału. W przypadku zespołów ludzi zajmujących się jakimś projektem, zwykłe delegowanie zadań urasta do sztuki zarządzania projektem i ludźmi. Wierz mi, bardzo mało ludzi posiada tę umiejętność na wysokim poziomie.

    Budowa planu od podstaw – wiem, że każdego z nas kusi wykorzystanie mechanizmów czy planu działań, który już został zastosowany i się sprawdził. Podchodząc do promocji nawet jednego singla, przygotuj go jednak od nowa. Zawsze coś zmodyfikujesz, wpadniesz na coś nowego, nawet jeżeli będzie to przesunięcie kolejności kroków w procesie promocji.

    Zmiana punktu ciężkości działań – tak, to nadal sprzedaż czy oglądalność klipów są jednymi z najważniejszych czynników. Czasem jednak trzeba przesunąć swoją największą uwagę na coś, co ma nastąpić przed lub po kulminacyjnym momencie. Dlaczego? Bo jest w stanie na wspomnianą sprzedaż lub oglądalność wpłynąć lepiej, niż inne działania. Dlatego warto poświęcić więcej czasu na „gwóźdź programu”, ale wcale nie musi to być premiera klipu lub krążka.

    Analityka – Internet dostarcza Ci masy informacji i cyferek. Analizuj co i kiedy się dzieje, w jaki sposób i na co wpływa. Dzięki temu jesteś w stanie uniknąć powtórki swoich błędów i w przyszłości odnieść lepsze efekty.

    Twój własny News Feed – jeżeli zbudujesz własny strumień wartościowych dla Ciebie informacji, zdecydowanie ułatwi to ich selekcję i zapewni dopływ informacji. Selekcjonuj źródła dzięki Feedly, zapisz się do też do Prasówki Barta Raka z Socjomanii. Trafiłeś na coś ciekawego? Skorzystaj z aplikacji Pocket – zawsze znajdziesz coś, co warto zachować „na później”.

    Ręczna prasówka – konieczna. Od The Verge, przez Mashable i strony specjalistyczne, po polskie WirtualneMedia i pokrewne serwisy. Wiedz, co dzieje się na świecie danego dnia, zawsze trafisz coś ciekawego. Staraj się być na bieżąco, choć z dnia na dzień jest to coraz trudniejsze.


    No… i chyba dotarłeś do końca wpisu. Myślę, że powiedziałem Ci dokładnie to, co chciałem Ci przekazać, bez używania okrężnych dróg. Jeżeli uważasz, że cokolwiek Ci się przyda – będę wdzięczny za udostępnienie linka do wpisu lub lajka pod postem. W razie pytań, uderz w komentarze lub maila kontakt@maciejdziedzic.pl.

    Data dodania: 22.06.2016 Kategoria: Strategia Social Media