Czy da się "zrobić social media" za 1000 PLN?
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Czy da się “zrobić social media” za 1000 PLN?

    1000 złotych to dużo czy mało? Czy za to da się cokolwiek zrobić w mediach społecznościowych? Czemu fanpage i reklamy to nie jedyne wyjście? Dlaczego to może być wręcz bardzo zła opcja działań? Kilka słów dedykowanych małym firmom, których celem jest zwiększenie dochodów i rozpoznawalności w lokalnej społeczności, a nie ogólnopolska popularność.

    Czwartek Social Media w Olsztynie i prezentacja, którą na nim przedstawiłem, wywołała trochę kontrowersji. Postanowiłem, w ramach jasnego przedstawienia swojego punktu widzenia, rozpisać ją na swoim blogu.  Jest to też niejako rekompensata dla uczestników – w czasie prezentacji położyłem nacisk na nieodpowiednie elementy prezentacji, przez co rdzeń prelekcji nieco się rozmył. Mam nadzieję, że poniższy tekst wyjaśni Wam parę spraw.

    Czy da się coś zrobić za 1000 PLN?

    Czy da się "zrobić social media" za 1000 PLN?

    NIGDY nie wierz osobie, która powie Ci, że za 1 000 PLN nie da się niczego zrobić w mediach społecznościowych.

    UWAGA – w tę kwotę wliczone są jedynie działania marketingowe, nie pensja pracownika.

    Są jednak dwa negatywne aspekty takiej kwoty:

    – to budżet, który eliminuje bardzo dużo możliwości, więc często możesz usłyszeć, że konkretnego działania nie da się przy takich funduszach wykonać

    – taki budżet praktycznie eliminuje możliwość efektywnych działań, jeżeli marketing chcesz zlecić osobie z zewnątrz lub agencji

    Czy to znaczy, że za ten tysiąc możemy zrobić tylko coś małego? Na pewno nie zrobimy kampanii, która da nam ogólnopolski zasięg, ale przecież nie o takim mówimy. Skoro mamy na myśli firmy lokalne, to skupmy się na efektach osiągniętych w małych społecznościach.

    Nie traktuj budżetu w wysokości 1000 PLN jako czegoś negatywnego – to kwota, która wymaga większej kreatywności, czasem dłuższych działań, ale może przyczynić się do stopniowego zwiększenia dochodów firmy. Oczywiście im ten budżet jest większy, tym lepiej, dlatego w miarę możliwości (z czasem) staraj się go zwiększać, poszerzając zakres swoich działań.

    Marketing wewnątrz firmy czy w agencji?

    Pytanie mocno powiązane z tym kontrowersyjnym tysiącem złotych. W moim założeniu to wysokość budżetu przeznaczonego na działania marketingowe, nie osobę, która ma je wykonywać, a tym bardziej nie na agencję.

    Małe, lokalne firmy według mnie powinny postawić na wyszkolenie jednego ze swoich pracowników, a nie zlecanie działań komuś z zewnątrz. Dlaczego?

    Czy da się "zrobić social media" za 1000 PLN?

    Pracownik z firmy zna ją lepiej, zna załogę, produkt, szefa i przede wszystkim – poczuje firmę lepiej niż agencja.  Lokalne firmy to nie korpo, tutaj jedna osoba jest w stanie „poczuć firmę od środka” – choć nie zawsze “jednoosobowy dział marketingu” wystarczy.

    Jak wybrać takiego pracownika? W dużym skrócie – zwróć uwagę czy i jak radzi sobie w Internecie i na to jakim jest człowiekiem. Może ma jakiś swój fanpage, nawet taki ze śmiesznymi obrazkami? Może szaleje na Twitterze albo robi milion zdjęć dziennie i jest dość popularny na Instagramie? Jeśli widzisz, że jest aktywny w socialu, a jednocześnie należy do osób nie bojących się rozmawiać z innymi, umiejących trzymać nerwy na wodzy i myśli o tym co chce powiedzieć, to być może masz odpowiedniego kandydata.

    Pracownik social media

    Małe firmy pełne są osób, które mogłyby świetnie poradzić sobie w socialu. Potrzebują jednak okazji do wykazania się i przede wszystkim wiedzy.

    Wyszkolony pracownik to lepszy marketingowiec

    Człowiek, który posiada odpowiednią wiedzę, pozwoli na zminimalizowanie prowadzenia działań „dla lajków, kotecków i liczby fanów”, będzie w stanie lepiej poradzić sobie z sytuacjami „kryzysowymi”, a jednocześnie zwiększy efektywność swoich działań, odpowiednio wyznaczając cele i dostosowując działania.

    Pracownicy lokalnych firm, którzy mają zajmować się socialem, powinni posiadać wiedzę podzieloną na minimum cztery poniższe segmenty:

    Czy da się "zrobić social media" za 1000 PLN?

    Każdy z nich jest równie ważny i pozwala na poszerzenie zakresu działań firmy w mediach społecznościowych.

    Social Media – to segment, który dotyczy środowiska, w którym działa Twoja firma, np. techniki serwisu, jego charakterystyki, możliwości reklamowych, zachowania użytkowników, trendów.

    Monitoring – znajomość narzędzi, które pozwalają na znalezienie wzmianek o firmie, produkcie, osobach z firmy lub tematów dotyczących firmy pośrednio, dzisiaj jest cenną możliwością nie tylko dotarcia do użytkowników, ale też pozyskania wiedzy na temat opinii o jakości swoich działań i produktów.

    Google Analytics – „czy masz sklep czy też nie, marketing w socialu bez Google Analytics ssie”. Do kwestii posiadania strony jeszcze wrócę, na razie zatrzymajmy się na samym GA. To podstawowe narzędzie każdego marketingowca w działaniach online, gdy przekierowuje ruch na jakąkolwiek swoją stronę. Pracownik, który go nie zna, nie będzie mógł przedstawić Ci najbardziej zbliżonych do rzeczywistości wyników swoich działań.

    Analityka SM – poza GA, przyda się też umiejętność analityczna mediów społecznościowych. Niekoniecznie musimy używać do tego płatnych narzędzi, choć takie oczywiście znacznie ułatwiają sprawę. Facebook, Twitter, Instagram, Pinterest posiadają swoją lub darmową zewnętrzną analitykę – warto się z nią zaznajomić, by móc jak najlepiej dostosować swoje działania do środowiska danego serwisu.

    [sociallocker id=”1175″]

    Droga nr 1 – jak wszyscy, bądź na Facebooku

    Dla osób, które wyznają zasadę „wszyscy są na Facebooku, więc i my musimy być”. Pomijając wszelkie polemiki z takim stwierdzeniem, zastanówmy się co zrobić, by mała lokalna firma faktycznie odnosiła jakieś korzyści z posiadania profilu na fejsie.

    małe firmy na Facebooku

    Trzy podstawowe rzeczy:

    dobry moderator zapewni nie tylko odpowiednią treść, ale też odpowiednią reakcję na posty i pytania użytkowników. Przeszkolony moderator będzie wiedział ile i jakie posty publikować, jak targetować reklamy i zadba i osiągnięcie widocznych dla Twojej firmy efektów

    jakość treści – raz, że nie warto kraść grafiki z wyszukiwarki, a dwa, że autorskie zdjęcia (polecam zwłaszcza firmom z branży kulinarnej) mogą przyczynić się do większego zaangażowania i zaufania odbiorców. Jeżeli musisz – pomóż sobie stockami, pamiętaj jednak o odpowiednim rozmiarze grafik

    nie dbaj tylko o wizerunek – w lokalnej społeczności największy wpływ na wizerunek ma rekomendacja znajomych, nie post na fejsie. Jasne, odpowiednie posty i liczba fanów mogą zdecydować o skorzystaniu z Twoich usług, pamiętaj jednak żeby kłaść nacisk na właściwe efekty. Fani nie dadzą Ci wiele, w przeciwieństwie do osób, które odwiedzą Twoją stronę.

    No właśnie. Co z tą stroną? Mieć czy nie mieć?

    Wyobraź sobie grono 1000 osób, podzielmy je na trzy grupy.

    500 z nich, to stali mieszkańcy miejscowości, w której prowadzisz swój biznes. 250 to turyści, a 250 to np. studenci/mieszkańcy tymczasowi.

    Mieszkańcy mogą znać Twój lokal – podejmując decyzję będą raczej bazować na opinii znajomych, ewentualnie opiniach w Internecie lub na tym, co przedstawiasz na swoich społecznościowych profilach.

    Turyści, szukając usług, którymi się zajmujesz, najpierw spytają o poradę wujka Google, a następnie sprawdzą social. Mieszkańcy tymczasowi mogą trafić od razu na social lub Twoją stronę.

    Rozumiesz? Twoja strona, tak jak profil, to Twoja wizytówka, mogąca mocno wpłynąć na decyzję potencjalnego klienta. Staraj się dbać o ich wygląd i zamieszczone na niej treści.

    Nie masz sklepu internetowego? Nie musisz. Formularz kontaktowy lub zamówienia on-line (np. umówienie się do fryzjera, na wizytę u lekarza) dadzą Ci możliwość generowania sprzedaży lub pozyskania danych. Co Ci po zwykłej stronie, jeżeli jest na niej tylko opis firmy i dane kontaktowe? Pozwól użytkownikowi na wartościowa akcję już na samej stronie, kiedy na nią trafi i jest najbardziej zainteresowany Twoimi usługami.

    Reklama na Facebooku

    Jeśli masz fanpage, musisz się też reklamować – nie masz żadnych szans bazując na organicznym zasięgu i zapraszaniu znajomych. Dlatego pamiętaj o reklamowaniu się z głową:

    Targetowanie – pamiętaj, by targetować możliwie najbliższą Twoim klientom grupę. Czasem to będzie kilka tysięcy osób, czasem kilkanaście – nie szalej, cała Polska nie musi wiedzieć o promocji u fryzjera w bliżej nieokreślonej lokalizacji. Zwróć też uwagę na zainteresowania i płeć – lepiej nie przekazywać informacji o pizzerii osobom na diecie

    Pixel Facebooka – posiadając stronę, nawet prosty Landing Page leadowy, możesz zastosować pixel Facebooka. Umożliwi Ci to powtórne dotarcie do wstępnie zainteresowanych osób i przypomnienie o swoich usługach

    Remarketing –  no właśnie. Pixel umożliwia remarketing – on też rządzi się swoimi prawami. Pamiętaj o ustaleniu odpowiednich reguł, np. by nie wyświetlać informacji na temat zapisów do ludzi, którzy np. już zostawili u Ciebie swoje dane kontaktowe

    Sprzedaż czy zaangażowanie w social media

    Musisz też zdecydować – co dla Ciebie jest ważniejsze? Sprzedaż/pozyskanie danych czy może zaangażowanie na Facebooku?

    Facebook generuje wartościowy ruch, jeżeli dotrzesz do odpowiednich osób, a jednocześnie jest miejscem, w którym możesz przekonać do zakupu bezpośrednią rozmową.

    Zaangażowanie jako takie nic nie daje – chyba, że ma na celu budowanie relacji poprzez zaangażowanie w markę lub produkt. Dlatego tak ważne jest umiejętne przedstawianie swojej firmy i jej produktów/usług. Kotki i cycki w takim wypadku nie spełniają swojej roli.

    Information Overload

    Wszystko fajne z tą drogą nr 1, ale… na fejsie są przecież wszyscy. No dobra, prawie wszyscy. Ty masz mały budżet, wielkie korpo dają setki tysięcy, a zwykły użytkownik zarówno wielkie jak i małe firmy, poza daniem lajka, ma po prostu gdzieś. Dlaczego?

    Według naukowców z Kalifornii, do człowieka płynie dziennie ponad 100 000 słów, co daje ponad 34 gigabajty danych. Dzisiaj to jeszcze więcej, ponieważ badania zostały przeprowadzone kilka lat temu. 34 gigabajty. Dyski naszych komputerów zapełniłyby się w kilka/kilkanaście dni, a nasz mózg przecież nie podlega wymianie, nie możemy łatwo usunąć danych. Informacje mieszają się, są „nadpisywane” przez kolejne i tak dalej. Jak w takiej sytuacji wygląda komunikat Twojej marki?

    Social media: Information Overload

    Masz szczęście, jeżeli jest to jedna informacja z wielu. Ten slajd jest dość optymistyczny – zakłada, że komunikat Twojej marki wyróżnia się spośród innych, jest łatwo zauważalny i wpadający w pamięć, łatwo rozprzestrzeniający się wśród użytkowników.

    Takie komunikaty to zwykle promocje, choć trudno powiedzieć, by „dzisiaj 20% taniej” wyróżniało się na tle konkurencji stosującej te same zabiegi. Plakat z cyckami czy „sprawdź jak sprzedają się nasze osiemnastki” to też zły przykład. Popatrz na Coca Colę – produkt jest w reklamach nieco drugoplanowy, główną rolę grają emocje. To właśnie informacja, która się wyróżnia, ale za nią stoi przecież wielki budżet. Jak mała firma ma się przebić?

    Social media: Information Overload

    Ten slajd lepiej obrazuje sytuację Twojej informacji, nawet w lokalnej społeczności. Dla użytkownika jest ona jedną z wielu, być może w jakiś sposób lekko się wyróżniającą się, jednak nadal bardzo podobną do innych. Skutek? Jesteś jednym z wielu, nie jednym z kilku.

    Zastanawiałeś się do czego to wszystko prowadzi?

    Social media: Ciało migdałowate

    Ludzki mózg posiada kilka fajnych elementów – jednym z nich jest ciało migdałowate. Więcej o nim przeczytasz tutaj, poniżej mocno skrócony opis.

    Ciało migdałowate przechowuje doznania, emocje, wrażenia. To dzięki niemu masz swój ulubiony smak, markę, grę, utwór muzyczny lub zespół. Wydatnie pomaga w podjęciu decyzji, nazywane jest przez niektórych wręcz ośrodkiem decyzyjnym w mózgu człowieka.

    To dlatego w marketach mijasz hostessy z próbkami kiełbas, serów, chleba. To dlatego w perfumeriach dostajesz próbki kosmetyków. To bezpośrednie działanie, które wpływa na Twoje doznania, które przechowuje ciało migdałowate. Nic nie szkodzi, jeżeli dzisiaj nie kupisz tej kiełbasy. Jeśli Ci zasmakowała, wybierzesz ją za kilka dni.

    Jest jednak pewien problem – zbyt duża liczba informacji jaką otrzymuje człowiek upośledza ciało migdałowate. W efekcie tego chaosu informacyjnego, by móc podjąć decyzję, nasz mózg domaga się większej liczby informacji. Trudno podjąć Ci decyzję odnośnie pójścia na konkretny film, mimo przeczytania trzech recenzji, komentarzy użytkowników, sprawdzenia ocen w serwisach, uzyskania rekomendacji znajomych.

    Jak  z tym zjawiskiem radzą sobie marki w Polsce?

    Social Media: Information Overload

    Śmieszne, ale prawdziwe. Często powtarzany komunikat to duża dawka informacji, która wpływa na naszą świadomość. Wdziera się do mózgu użytkownika, wymuszając zapamiętanie informacji, mocno wpływając na ciało migdałowate i w efekcie podjęcie decyzji.

    Dla małych firm jest jednak jeszcze inne wyjście, którego poniekąd próbował już Play, które można w pewnym sensie podciągnąć pod kampanie WOMM, jednak to właśnie w małych, zwłaszcza lokalnych firmach, jest o nie najłatwiej. To wyjście pozwala na mocne wejście w świadomość użytkownika, mimo braku możliwości przetestowania produktu w Internecie, jeżeli nasz biznes działa w offline.

    Droga nr 2 – postaw na kontakt bezpośredni

    Inaczej mówiąc – postaw na rozmowę. Początkowo na pewno nie będzie Ci potrzebne więcej niż 1000 PLN na działania. Narzędzia monitorujące, które potrzebne Ci będą do realizacji tej propozycji, działają na zasadzie abonamentu, więc możesz dobrać konto odpowiednio do swoich potrzeb.

    Marki monitorują wzmianki o sobie, zbierając informacje gdzie, kto i w jaki sposób o nich mówi. Jako przykład może posłużyć IKEA, współpracująca z Brand24.

    Brand24: IKEA

    Po co ten monitoring? By odpowiadać na uwagi i potrzeby użytkowników poza profilami społecznościowymi marki. To naturalne przedłużenie obsługi klienta w Internecie. Jako przykład może posłużyć zachowanie CitiBanku.

    Brand24: Citibank

    W tym przypadku do czynienia mamy z monitoringiem marki, jednak odpowiedzi udzielono z konta pracownika. Zauważ, że dodatkowym elementem jest fakt, iż użytkownik nie był mieszkańcem Polski – bank postanowił zadziałać nawet w takiej sytuacji.

    Jest jednak jeden problem – marki nie posiadają swoich profili we wszystkich serwisach społecznościowych oraz na wszystkich forach, w niektórych przypadkach możliwości interakcji z użytkownikiem poza profilem marki są też mocno ograniczone np. przez ustawienia prywatności. I co teraz? Tutaj dochodzimy do mojej propozycji.

    Social Media: monitoring teści

    Nie musisz zakładać profilu marki na każdym forum i w każdym serwisie – po co? Małej lokalnej firmy nie stać na tak szerokie działania. Czemu nie promować swojej firmy poprzez osobę właściciela lub pracownika? Nazwijmy go „rzecznikiem”. Z jednej strony będzie pomagać marce, z drugiej budować swoją markę osobistą – co ma znaczenie dla obu stron i jest ze sobą mocno powiązane.

    Social Media: kontakt bezpośredni

    Kontakt bezpośredni ma na celu nawiązanie relacji i skrócenie dystansu. Profil marki to jednak profil – dużo lepiej w oczach odbiorcy wypada kontakt z żywym człowiekiem.

    Rzecznik powinien pojawiać się:

    gdy o nim wspomną – to już wezwanie marki do odpowiedzi, zainteresowania tematem

    gdy mówią o tym, czym zajmuje się firma – jeżeli ktoś szuka hydraulika i pyta znajomych na Facebooku, czemu masz nie odpowiedzieć? Będziesz pierwszym, który dotrze do klienta.

    gdy pytają o rozwiązanie problemu, a Ty je znasz – nie zawsze musisz sprzedawać swoje produkty lub odpowiadać na pytania klientów. Kontynuując temat hydraulika – jeżeli ktoś pyta o sposób naprawienia kranu, czemu masz mu nie pomóc? Nie bój się, jeżeli sobie nie prowadzi sam – wróci do Ciebie. Jeżeli sobie poradzi – zwiększasz szanse, że przy poważniejszej awarii skorzysta z Twoich usług

    Są trzy zasady:

    wspieraj użytkownika, jeżeli jego problem dotyczy czegoś na czym zna się twoja firma

    dziękuj, jeżeli ktoś o Tobie wspomina (a nie tylko gdy mówi o Tobie dobrze!)

    proponuj swoje usługi jako odpowiedź na potrzeby użytkownika

    Social Media: monitoring treści

    Nie musisz i nie powinieneś czekać aż ktoś do Ciebie przyjdzie. To Ty i Twoja firma powinniście wyjść do użytkownika. Dlatego pojawiaj się tam, gdzie Cię potrzebują, kiedy Cię potrzebują i rób to nawet, jeżeli Twoja oferta nie jest najlepsza. Kontakt bezpośredni jest lepszy niż reklama Twojej konkurencji – jeżeli będziesz szybszy, wykażesz większe zainteresowanie, będziesz bardziej przyjazny, to odbiorca będzie skłonny zapłacić więcej, skoro traktujesz go lepiej.

    Jak to robić? Najlepszym przykładem będzie Michał Sadowski z Brand24.

    Michał, jako jeden z właścicieli Brand24, postanowił zadziałać w wyżej opisany sposób – wykorzystał do tego swój własny produkt, dodatkowo wzmacniając efekt, pokazując skuteczność.

    Najbardziej jaskrawy przykład:

    Bradn24 przykład

    Michał stawia jednak nie tylko na wyjście poza profil marki – na jego profilu również dzieje się dużo związanego zarówno z nim samym, jego rodziną, jak i firmą. Nie będę dużo na ten temat pisać – najlepiej zacząć go śledzić na Facebooku i Twiterze – obserwuj i ucz się!

    Ustal odpowiednie cele

    Wizerunek w lokalnych firmach wiąże się ze sprzedażą jeszcze mocniej niż w korporacjach. Rekomendacje klientów to w przypadku małych sklepów, salonów usługowych nadal najmocniejszy czynnik wpływający na decyzję. Co w takim przypadku powinno być celem przy obraniu któregoś z proponowanych przeze mnie kierunków?

    Social Media: cele obecności

    Telefony lub maile z zapytaniami, dokonane zakupy, wejścia na stronę – czyli efektywność. To jest to, co wpływa na Twój biznes.

    Nie osiągniesz tego jednak, jeżeli w swojej komunikacji nie będziesz dbać o wizerunek. Dlatego nie możesz zrezygnować z działań go budujących. To może być komunikacja na fanpage’u, także informowanie o sukcesach lub wydarzeniach w firmie, na pewno jest nim kontakt bezpośredni. W małych firmach, także w działaniach online, znaczącą rolę odgrywa jednak działanie w świecie rzeczywistym – obsługa klienta. Pamiętaj o niej, jeżeli w  czasie swoich działań w digitalu nie chcesz zostać zalany negatywnymi opiniami.


    To by było na tyle – mocno ogólnie, ale i wystarczająco merytorycznie jak na początek i sugestie co do obrania drogi działań Twojej marki w mediach społecznościowych. Da się zrobić social za 1000 PLN? Da się – ale wymaga to kombinowania i dłuższego czasu. Rzymu też nie zbudowano od razu – cierpliwość i wiedza mogą sprawić, że Twój biznes zacznie generować większe zyski. Decyzja należy do Ciebie. Powodzenia!

    PS. Na koniec jeszcze pełna prezentacja z Czwartku Social Media w Olsztynie:


     [/sociallocker]

    Data dodania: 09.02.2015 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , , , ,