Duże wytwórnie muzyczne vs niezależne wydawnictwa
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Duże wytwórnie vs niezależne wydawnictwa – gdzie lepiej wydać płytę?

    Nagrałeś lub nagrywasz właśnie płytę – i chciałbyś ją wydać oficjalnie, jednak z różnych powodów nie wiesz w jaki sposób i gdzie. Do kogo się zgłosisz? A może raczej – do jakiej wytwórni wyślesz maila/napiszesz na Facebooku/zadzwonisz? Twoje pierwsze myśli skierują się zapewne do tzw. „majorsów”, ale czy na pewno jest sens, żebyś się do nich dobijał? Chcesz w takim razie udać się do wytwórni niezależnych… czy one są w stanie zaoferować Ci dokładnie to, czego potrzebujesz i czego oczekujesz?

    Muzycy często stoją przed dylematem – uderzyć do majorsów, postawić na niezależną wytwórnię, czy może jednak wydać swoją twórczość własnym nakładem sił. Każde z wyjść ma swoje plusy i minusy, mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że nie są one stabilne, tzn. w dużej mierze zależą od gatunki muzyki jaki reprezentujesz, Twojej grupy odbiorców, poziomu popularności i tak dalej.

    Zastanówmy się w takim razie co może dać nam wybór „dużej wytwórni” oraz niezależnego wydawnictwa, jednocześnie mając na względzie minusy poszczególnych rozwiązań.

    Prezentowany tekst przedstawia mój punkt widzenia i nie ma na celu urażenia żadnej osoby lub firmy. Jeżeli się z nim nie zgadzasz, zapraszam do merytorycznej dyskusji na argumenty w komentarzach. Przed podjęciem ostatecznej decyzji w kwestii poruszonej we wpisie zastanów się dwa razy zanim wykonasz jakiś krok. Każdą decyzję należy rozważyć indywidualnie, na świecie nie ma rozwiązań idealnych, wobec czego nie oczekuj, że poniższy wpis zadziała w 100% w Twoim przypadku.

    Na potrzeby wpisu wyjaśnijmy czym są wspomniani wyżej „majorsi” i niezależne wytwórnie.

    Do majorsów zaliczamy np. Warner Music Poland, Sony Music Entertainment Poland czy MyMusic. Za niezależne wytwórnie uznać można np. Mystic Production, Fonografika, Step Records, Prosto czy Kayax. Te pierwsze to zwykle duże struktury i wsparcie globalnej wytwórni (wyjątkiem jest MyMusic), tych drugich jest o wiele więcej, bo zaliczamy do nich już stabilne i wcale niemałe firmy, ale również dopiero raczkujące działalności mające małe doświadczenie w samodzielnym wydawaniu albumów.

    Skoro rozjaśniliśmy sprawę z podziałem wytwórni, przejdźmy do punktów, które mogą pomóc Ci w podjęciu decyzji o potencjalnym wydawcy Twojej płyty.

    Twoja popularność

    Wydaje się, że ten punkt jest oczywisty, jednak już zdecydowanie zbyt wiele razy miałem do czynienia z planami wydania płyt i podbicia rynku przez osoby nie mające choćby jednego fana (poza samym sobą) czy też przez osoby zupełnie nie zdające sobie sprawy z realiów rynku muzycznego.

    Duża wytwórnia nie wyda Twojej płyty, jeżeli nie masz żadnego doświadczenia, nie możesz w żaden sposób udowodnić, że ktoś Cię słucha lub jakość Twoich nagrań wskazuje na studio w ledwo trzymającym się leśnym szałasie. Supporty przed znanymi kapelami prawdopodobnie także nie załatwią sprawy, choć wskazują już na jakieś doświadczenie koncertowe po Twojej stronie. W takim przypadku możesz prawdopodobnie zapomnieć także o nawet małej niezależnej wytwórni, tutaj jednak skłonność do podjęcia ryzyka przez szefa wytwórni jest większa, jeżeli zobaczy w Tobie potencjał.

    Potencjalnemu wydawcy musisz udowodnić, że Twoja muzyka ma potencjał nie tylko poprzez samą warstwę muzyczną czy tekstową. Dzisiaj równie ważna jest umiejętność autopromocji (nie mylić z wciskaniem się na siłę gdzie popadnie). Twoja popularność w mediach społecznościowych, liczba wyświetleń utworów na YouTube, przykładowe publikacje na Twój temat w lokalnych mediach czy koncertowe video –  to rzeczy, na które wielu ludzi po stronie wytwórni patrzy bardzo uważnie.

    Im większą rozpoznawalność (nawet lokalną) zbudujesz sam, tym większe są Twoje szanse na wydanie płyty przez profesjonalne wydawnictwo. Bez zaplecza masz jednak o wiele mniejsze szanse – a jakakolwiek baza odbiorców, znacznie pomoże Ci także w kwestii poruszonej w kolejnym punkcie.

    Twoja grupa docelowa

    Musisz pogodzić się z faktem, że najwięksi będą Tobą zainteresowani, jeżeli grasz muzykę, która może „chwycić” tłumy. To nie tak, że nie możesz grać muzyki niszowej, tutaj jednak liczby sprzedanych płyt oraz wpływów idą w kwoty o wiele większe niż w przypadku wytwórni niezależnych, stąd też ostra selekcja ludzi chcących wydać płytę w majorsach. Tak, zdarzają się sytuacje, w których duża wytwórnia zaryzykuje, jednak podjęcie ryzyka to raczej cecha niezależnych wydawnictw.

    Grasz muzykę niszową i Twoi odbiorcy to specyficzna grupa osób? Zdecydowanie lepiej będzie, jeżeli trafisz do niezależnej wytwórni specjalizującej się w gatunku muzycznym, który reprezentujesz lub mającej na koncie płyty artystów o twórczości podobnej do Twojej. Zminimalizujesz wtedy ryzyko wpadki promocyjnej i będziesz mieć większą pewność, że trafisz do osób, które będą Cię słuchać.

    Wybierz wytwórnię nie tylko ze względu na swoje preferencje, ale też na jej możliwości dotarcia do osób, którym Twoja muzyka odpowiada. Określ swoją grupę docelową na podstawie koncertów, profili społecznościowych, a następnie przyjrzyj się każdemu wydawnictwu, które chodzi Ci po głowie.

    Stabilność firmy

    Coś, na co niewiele osób patrzy, a jednak w procesie decyzyjnym osób z wytwórni może odgrywać znaczącą rolę. Im mniejsza Twoja popularność oraz większa niszowość, tym większą wagę pełni tutaj stabilność finansowa wydawnictwa. Decyzja o wydaniu Twojej płyty to jednocześnie decyzja o zaryzykowaniu pewnej kwoty pieniędzy, zasobów ludzkich, a także reputacji (zwłaszcza przy małych labelach).

    Największe wytwórnie to z reguły największe środki finansowe przeznaczone na działalność firmy oraz promocję artystów, zwłaszcza gdy mówimy o tych z zapleczem globalnym. Nie spodziewaj się w ich przypadku milionów złotych na promocję, faktem jednak jest, że mogą to być kwoty o wiele wyższe niż w największym wydawnictwie niezależnym. Te jednak z reguły zarezerwowane są dla najpopularniejszych gwiazd.

    Niezależni wydawcy to mniejsza liczba osób do utrzymania i większa elastyczność finansowa (brak działów, przerzucania zaakceptowanych wcześniej budżetów itd.), ale też mniejsze możliwości finansowe promocji Twojego albumu. Jednakże do wydania i promocji wcale nie muszą być potrzebne duże środki – bo zależy to m.in. od tego do kogo trafiasz i jaki gatunek muzyki reprezentujesz. Stabilność finansowa wytwórni to zdecydowanie jedna z najważniejszych kwestii, na które powinieneś zwrócić bardzo dużą uwagę. I absolutnie się nie obrażać, jeżeli ktoś powie Ci, że nie wyda Cię, bo nie ma na to pieniędzy. Wróć za jakiś czas, będąc bardziej rozpoznawalnym artystą, czym zmniejszysz ryzyko dla wytwórni.

    Opieka nad artystą

    Brzmi może trochę błaho, ale faktem jest, że komfort artysty jest mocno zależny od firmy, która wyda Twój album. Przede wszystkim od struktur wydawnictwa oraz Twojej popularności, gdy dołączasz do wytwórni.

    Duże firmy z jednej strony zapewniają poczucie kompleksowej opieki i ściągają masę obowiązków z głowy artysty, ale z drugiej możesz czasem poczuć się marginalizowany względem głównych gwiazd. Inna sprawa to fakt, że im większa liczba osób odpowiada za działania dotyczące Twojego albumu, tym dłużej trwa proces decyzyjny. „Spontaniczność” w sprawach, które wymagają udziału wytwórni w takim przypadku jest dość umownym określeniem. To głównie od Ciebie zależy jak bardzo będziesz zdystansowany wobec swoich fanów, jednak szanse, że ktoś zauważy problem w tej kwestii i podsunie rozsądne rozwiązanie jest mniejszy. Wynika to z faktu, iż ludzie w majorsach często zajmują się o wiele większą liczbą obowiązków i artystów niż w wytwórniach niezależnych.

    Z kolei mniejsze wydawnictwa zwykle dają dużo większe pole manewru swoim artystom, jednak oznacza to również więcej obowiązków na Twojej głowie. W mniejszej firmie możesz z jednej strony czuć się lepiej z powodu częstego bezpośredniego kontaktu z główną osobą decyzyjną, z drugiej strony może ona być jedyną, która odpowiada za całość działań i prac związanych z Twoim albumem. Oznacza to, że pewne działania mogą zostać odrzucone z braku czasu lub nie zostać wykonane jak należy. Jest jednak i dobra strona takiej sytuacji – większa kontrola nad procesem promocji Twojej osoby.

    Jest jeszcze kwestia managera. W dużych labelach to często dedykowane osoby lub wręcz agencje, w małych musisz się pogodzić z faktem, że „manager” jest jeden dla wszystkich. W obu przypadkach duże znaczenie ma Twoja pewność siebie i Twój charakter – pamiętaj, że to Ty jesteś muzykiem i nie daj narzucić sobie czegoś co jest wbrew Twojemu stylowi bycia, jeżeli ludzie z wytwórni nie mają rzeczowych argumentów.

    Obecność w radiu i telewizji

    Wielu z nas marzy się obecność w telewizji albo możliwość usłyszenia swojej piosenki w radiu. Nie ma w tym oczywiście nic złego. Musisz jednak wziąć pod uwagę, że niezależnie od  wytwórni, która wyda Twoją płytę, droga do Dzień Dobry TVN może Ci trochę zająć.

    Są szanse, że będzie krótsza, jeżeli trafisz do majorsa. Takie firmy mają kontakty i umowy z mediami tradycyjnymi, im o wiele łatwiej jest wsadzić swojego wykonawcę do śniadaniówki czy puścić klip na częstej rotacji w telewizji muzycznej. Ludzie pracujący u największych bez wątpienia znają się na rzeczy, jeżeli chodzi o promocję muzyka i jego albumu w tradycyjnych masowych środkach przekazu. Coraz częściej takie działania przenikają się z marketingiem internetowym, ale o tym za chwilę.

    Niezależne wydawnictwa niestety nie mają takiej siły przebicia w telewizji czy radiu, nawet jeżeli zostały założone przez rozpoznawalnych muzyków. Utwór w radiu da się oczywiście załatwić, choć nierzadko jest to droga przez mękę. Występ w telewizji to już bardzo często za wysokie progi – pojawisz się w niej w szczycie swojej popularności (jeżeli wyjdzie poza Twoją grupę docelową) lub w wypadku kontrowersyjnych spraw, jak np. Sobota i DonGuralesko, kiedy internauci zhejtowali czarnoskóre dziecko tego pierwszego.

    Marketing w Internecie

    W przypadku mediów tradycyjnych przewaga majorsów jest jasna. Kiedy jednak mówimy o Internecie sytuacja jest zgoła odmienna. Szerokie możliwości jakie dają aktywności w Internecie oraz niskie koszty (względem gazet, radia czy telewizji) i próg, przez który niezależne wytwórnie się nie przebiją na tyle, by ich artyści byli stale zauważalni w telewizji, wymogły na nich eksplorację mediów społecznościowych.

    [sociallocker id=1269]

    Wydając w wytwórni niezależnej możesz spodziewać się dużego nacisku na budowę baz fanów w mediach społecznościowych oraz subskrypcji i wyświetleń na YouTube. Nic w tym dziwnego – takie działania wykorzystują głównie Twoją osobę i twórczość jako nośnik informacji mającej skłonić odbiorcę do zakupu płyty. To zwykle akcje niskokosztowe – nie oznacza to, że są złe. Niezależni wydawcy wiedzą na temat sieci bardzo dużo – znacznie więcej niż majorsi, choć Ci drudzy nadal mają przewagę w serwisach muzycznych będących częściami grupy WP, Interii czy Onetu.

    Niezależne wytwórnie nastawione są zwykle na własne ośrodki sprzedaży, choć oczywiście współpracują ze sieciami sklepów stacjonarnych, takich jak Empik czy Saturn/Media Markt. Dlatego też większość z nich ma własne sklepy internetowe (osobne lub będące częścią ich strony głównej). I to znacząca przewaga nad majorsami, które w Internecie jakby zaspały i nadal są mocne uzależnione od znienawidzonego przez „niezależnych” Empiku. Jego internetowa odnoga – Empik.com, dla majorsów jest głównym sprzedawcą muzyki w sieci. Nie tak dawno temu próbować swoich sił zaczęło MyMusic, które jest jednak daleko w tyle od prawdopodobnie największego internetowego sklepu z płytami w Polsce – preorder.pl, należącego do Step Records.

    Jest kilka cech wspólnych dla obu typów wytwórni – koszmarne strony główne, niewystarczająca weryfikacja efektywności działań (i tym samym częste marnowanie budżetu), niezbieranie baz danych, bazowanie w głównej mierze na mediach społecznościowych. Nie oznacza to, że nikt nie zna się na marketingu w sieci – wręcz przeciwnie, pracownicy wytwórni niezależnych nauczyli się tworzyć bardzo dużą popularność artystów wykorzystując naprawdę minimalne budżety. Przy tym osiągają efekty o wiele lepsze niż niejedna duża marka wydająca setki tysięcy złotych rocznie na same kampanie Facebook Ads. Musisz jednak uważać  na jedną rzecz – to własna strona internetowa. Jeżeli ją posiadasz, nie pozwól sobie wmówić, że jest Ci niepotrzebna. Przy chęci przemyślanych działań, będzie dla Ciebie o wiele cenniejsza niż własny kanał na YT z milionem subskrypcji czy wielki fanpage na Facebooku. Serwisy takie jak Instagram czy Snapchat dla wydawnictw pozostają póki co miejscem eksperymentów, nie wchodzą na nie na tyle zdecydowanie, by mówić o tych serwisach jako o bardzo znaczących kanałach promocji własnych wydawnictw.

    Sprzedaż albumów

    Z racji charakteru marketingu dużych wytwórni (nastawiony na dotarcie do mas poprzez media tradycyjne), jeżeli faktycznie chcesz sprzedawać kilkadziesiąt tysięcy płyt każdego albumu, powinieneś nastawić się na majorsa. Mówimy oczywiście o płytach fizycznych, bez wliczania streamingu i wyświetleń YouTube. Szanse na to, że będziesz Donatanem, czyli człowiekiem wydającym w nowopowstałej wytwórni niezależnej z silnym zapleczem finansowym są małe – oczywiście może Ci się udać, jeżeli masz głowę do autopromocji, talent i muzykę, która „chwyci”.

    Faktem jednak jest, że niezależne wytwórnie sprzedają albumy w mniejszym nakładzie – po kilka lub kilkanaście tysięcy płyt na album, nie licząc oczywiście pojedynczych fenomenów. Sytuacja ta zmienia się jednak z każdym rokiem na lepsze, czego wynikiem jest podejście do marketingu internetowego niezależnych wydawnictw i jest szansa, że niebawem wśród najmocniejszych tego typu wytwórni standardem będzie sprzedaż kilkudziesięciu tysięcy albumów.

    Do liczby sprzedanych płyt musisz podejść również z innej perspektywy – czy ma ona być jednym z wyznaczników Twojej masowej popularności, czy też dotarcia do określonego typu słuchaczy. W tym pierwszym wypadku najlepsi nadal są majorsi. W tym drugim 5 czy 10 tysięcy sprzedanych płyt może oznaczać sukces – bo prawdopodobnie kupiły je osoby ze specyficznego środowiska, zainteresowanego charakterystycznym stylem muzyki. Którzy odbiorcy są dla Ciebie cenniejsi? To już sprawa Twojego podejścia.

    Koncerty

    Kto z nas nie chciałby grać koncertów dla kilkunastu tysięcy ludzi? I to takich, których jest główną gwiazdą? Rzecz jasna będąc człowiekiem wszelkiego typu wytwórni możesz zagrać na festiwalu, który gromadzi kilkadziesiąt tysięcy osób lub jeszcze więcej (Hip Hop Kemp, Woodstock, Opener i wiele innych). Mówimy jednak o sytuacji, w której chciałbyś zagrać koncert w hali sportowej  i skasować za niego kilkadziesiąt tysięcy złotych.

    Taka sztuka uda Ci się w przypadku szerokiego dotarcia do mas, bycia jednym z najpopularniejszych muzyków w Polsce, mając na koncie złote, platynowe i diamentowe płyty oraz będąc także obiektem rozkładówek wielu gazet. Czyli „prosta sprawa” – majors z silną promocją, ewentualnie silna agencja, która będzie dbać o Twoje interesy.

    Artyści skupieni w niezależnych wytwórniach częściej grają dla grup od kilkudziesięciu do kilku tysięcy osób. Czy to źle? Oznacza to mniejsze stawki koncertowe, ale w takim przypadku znów dochodzimy do tego, co dla Ciebie jest ważniejsze – masowa popularność czy bycie gwiazdą w charakterystycznej grupie docelowej.

    Kontrakty sponsorskie

    Raz na jakiś czas zauważysz w telewizyjnej reklamie lub na jakimś billboardzie twarz muzyka. Wynagrodzenia są różne – znam firmy, których budżety przewidywały na sam wizerunek muzyka kilkadziesiąt tysięcy złotych za miesiąc akcji, ale znam też takie, które wymagały o wiele więcej aktywności niż tylko sesja zdjęciowa za kilkanaście tysięcy przez kilka miesięcy. Rzecz jasna najmniej płatny jest zwykły product placement w teledysku lub na profilach społecznościowych.

    Reklamodawca jest w stanie zaoferować Ci tym większy kontrakt im bardziej rozpoznawalny jesteś ogólnopolsko (media tradycyjne) i w swojej konkretnej grupie docelowej (i tu rolę odgrywa Internet, zwłaszcza media społecznościowe). Zarówno w majorsie, jak i niezależnej wytwórni raz na jakiś czas takie oferty możesz otrzymać. Nie nastąpi to jednak od razu. Czeka Was (Ciebie i wytwórnię) ciężka i długa praca – a to wymaga cierpliwości.

    Gdzie dostaniesz lepszy kontrakt? Nie oszukujmy się, wiadomo, że w majorsie, kiedy będziesz też zapewne pod opieką agencji artystycznej. Z kolei aktywność w niezależnym wydawnictwie wymaga więcej kombinowania, czego efektem są np. marki odzieżowe artystów – a z tego w dłuższym okresie na pewno jesteś w stanie osiągnąć większe wpływy niż z akcji reklamowych.

    Czynników wpływających na wybór wytwórni oraz to, kto faktycznie Twoją płytę wyda, jest o wiele więcej. Te kilka punktów miało jednak na celu pokazanie Ci, że nie możesz myśleć tylko o sobie i swojej muzycznej twórczości. Powinieneś spojrzeć na to o wiele szerzej, by być artystą świadomym swoich celów, możliwości oraz swojej wartości.

    Jeżeli czytasz ten tekst, oznacza to dwie rzeczy:

    – dotarłeś aż tutaj – dzięki za cierpliwość!

    – kliknąłeś lajka, by móc zobaczyć tę treść – wielkie dzięki za zaufanie i społecznościową rekomendację mojego bloga. Mam nadzieję, że nie żałujesz i zostaniesz ze mną na dłużej.[/sociallocker]


    Mam nadzieję, że powyższych dziewięć długich punktów w jakiś sposób skłoniło Cię do refleksji i ułatwi Ci decyzję odnośnie swojej muzycznej przyszłości. Jeżeli z czymś się nie zgadzasz lub chciałbyś o coś dopytać – poniżej w komentarzach daj znać co i jak. Merytoryczna dyskusja zawsze w cenie.

    Data dodania: 12.10.2015 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , ,