Ile wiedzą o nas wytwórnie i sklepy muzyczne? — maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Ile wiedzą o nas wytwórnie i sklepy muzyczne?

    O nas, czyli o fanach, słuchaczach, odbiorcach, klientach.  W końcu kupujemy płyty, koszulki, chodzimy na koncerty, wypowiadamy się na fanpage’ach. Co tak naprawdę mogą o nas wiedzieć wytwórnie, co faktycznie wiedzą i… jak tę wiedzę mogą wykorzystać?

    Co już wiedzą i co jeszcze mogą wiedzieć?

    Zacznijmy od najbardziej popularnej metody zdobywania danych o odbiorcach. Kupując płytę w przedsprzedaży dajemy wytwórniom lub sklepom takie dane jak adres zamieszkania, numer telefonu, mail. Często tym samym zapisujemy się do newslettera i otrzymujemy maile informujące nas o promocjach lub premierach. Z kolei np. Empik daje wytwórniom wgląd do informacji na temat liczby sprzedanych płyt w danej miejscowości/salonie. Z tego zapewne zdajecie sobie doskonale sprawę, ufając firmom, którym powierzacie wszystkie informacje.

    Niekoniecznie natomiast wiecie o tym, jakie dane wędrują do administratorów fanpage’y, które lubicie. Administrator może sprawdzić takie dane jak zasięg postów, wzrost polubień, ilość interakcji, liczbę fanów online o danej godzinie danego dnia i… liczbę fanów z konkretnego kraju oraz miasta. Jeżeli bierzecie udział w aplikacjach na jakimś fanpage’u, to taka appka zbiera na pewno Wasz numer użytkownika Facebooka (Facebook ID), adres mailowy, czasem IP etc.

    Tak samo dzieje się kiedy logujesz się na sklep za pomocą Facebooka/Google+. Aplikacja zbiera podstawowe dane – Facebook ID, mail, Imię i Nazwisko oraz miejscowość. By uzyskać więcej danych aplikacja musi poprosić o dodatkowe uprawnienia – i tylko użytkownik decyduje czy przyzna prawo aplikacjom do publikowania na swojej Osi Czasu lub na pozyskanie innych danych.

    Używając skróconych i otagowanych linków sklep/wytwórnia może analizować efekty swoich działań i optymalizować treść na swoich profilach, by przynosiła ona lepsze efekty. Nie zawsze chodzi o „większe logo” czy „większy napis KUP TERAZ” – czasem wystarczy po prostu dobrać odpowiednią godzinę publikacji posta, sprawdzić liczbę wejść i zakupów pochodzących z danego profilu, zmienić umiejscowienie przycisku „dodaj do koszyka” albo treść na grafice, zoptymalizować wszystko jeszcze raz itd. Jeżeli po drugiej stronie siedzi osoba rozumiejąca realia prawdopodobnie tej optymalizacji nie odczujesz w żaden sposób – no może poza chudszym portfelem albo większą ilości czasu spędzoną na przeglądaniu strony/oglądaniu lub słuchaniu singla.

    Mało? Posiadając dwa odpowiednie i tanie programy do analizy danych i monitoringu opinii (takie jak Sotrender czy Brand24), wsparte darmowym Google Analytics, a do tego informacjami z systemu zamówień, mogę bez problemu powiedzieć Ci jak często byłeś aktywny na danym fanpage’u w ciągu np ostatnich 6 miesięcy oraz co mówiłeś w internecie np. na temat płyty HiFi Bandy na przestrzeni ostatniego roku. Jeszcze lepiej – jeśli uznam, że masz wpływ na opinię swoich znajomych i jesteś bardzo zżyty z HiFi Bandą, a w dodatku kupowałeś już w ich sklepie, pewnego dnia mogę Ci wysłać paczkę ubrań z podziękowaniami jednocześnie informując Cię poprzez reklamy Facebooka, że leci do Ciebie paczka. I to spersonalizowanym komunikatem, który zobaczysz tylko Ty, np “Damian, w ramach podziękowań wysłaliśmy Ci kuriera. Daj znać na maila xxx@xxx.pl czy paczka dotarła!”. A potem mogę Cię poinformować powiadomieniem na FB, że mamy dla Ciebie kod rabatowy, jeżeli w ciągu najbliższych 7 dni dokonasz zakupów na kwotę minimum 100zł.

    Brzmi strasznie? Spokojnie. Nie ma się (prawie) czego obawiać, ale to kwestia wytłumaczona na końcu wpisu.

    Wytwórnie mogą wiedzieć jeszcze więcej lub wykorzystywać te dane w celu:

    a) Zwiększenia liczby fanów/liczby odwiedzin na stronie www/sprzedaży – kierując reklamy na FB po Facebook ID/adresach mailowych uczestników aplikacji lub osób zarejestrowanych w sklepie. Reklamy takie mogą sugerować polubienie fanpage’a lub odnosić na stronę zewnętrzną do klipu lub sklepu.

    System logowania na sklepie to aplikacja – sklep może wysyłać Ci powiadomienia o dostępności premierowej pozycji, informacji o nowej płycie lub trudno dostępnej kolekcji ubrań, promocjach etc. Po kliknięciu w powiadomienie przenosisz się do strony i… być może kupujesz/lajkujesz/czytasz/przechodzisz do innej podstrony.

    b) Zwiększenia frekwencji na koncertach/spotkaniu z fanami – tu również dużą rolę odegrać może system logowania przez Facebooka. Wysłanie informacji o koncercie(odnoszącej do Landing Page’a trasy koncertowej) np w Warszawie o koncercie Dody tylko do osób zamieszkałych w WWA, które zakupiły jakikolwiek produkt (płytę/koszulkę/dvd) wokalistki w sklepie, który te powiadomienia wysyła. Poza powiadomieniem zawsze można wesprzeć akcję reklamami Facebook Ads.

    c) Promocji lokalnej akcji – załóżmy, że np. Empiki w Łodzi w najbliższy weekend będą miały specjalną promocję na płyty Pezeta. Chcąc podnieść sprzedaż można skierować reklamy na mieszkańców Łodzi, a wykorzystując pozyskane wcześniej dane wyselekcjonować tyle te osoby, które już są w jakiś sposób z nami aktywnie związane (poprzez aplikację lub zakupy w sklepie).

    d) Zwiększeniu liczby wyświetleń teledysku – i znowu reklamy, znowu powiadomienia. Odnoszące bezpośrednio do klipu lub do Landing Page’a na stronie www.

    Właśnie – mogą to wiedzieć, ale… nie wiedzą. Pozornym szczęściem użytkowników jest internetowe „ograniczenie” ludzi siedzących w wytwórniach. To mocne określenie, dlatego już tłumaczę. W polskich wytwórniach siedzi wielu świetnych i bardzo ogarniętych ludzi, którzy wykorzystując dostępne środki, O KTÓRYCH WIEDZĄ, mogą uzyskać maksymalne efekty. Problem natomiast tkwi w tym, że osoby te mają na głowie zbyt dużo obowiązków, by dostępne środki wykorzystać lub dowiedzieć się o nowych możliwościach. W momencie kiedy chcą poszerzyć wiedzę lub zakres działań – brakuje im doby. Dlatego wobec większości z nich nie jest to pretensja czy zarzut. Raczej wyrzut w stronę właścicieli wytwórni oraz osób, które poprzestały na sprawdzonych już działaniach. Dlatego też na 10 sklepów sprzedających płyty (wliczyłem mediamarkt, saturn, empik i merlin) żaden nie posiada np. funkcji rejestracji przez Facebooka. Niewiele z nich korzysta z remarketingu przez AdWords, profesjonalnego pozycjonowania w Google, a sprawa remarketingu Facebook Ads to już w ogóle rzecz niemożliwa. A przecież w tym wszystkim chodzi o to żeby rozsądnie przyciągnąć użytkownika ponownie na stronę wykorzystując informacje, które sami przekazaliśmy firmie. No właśnie – rozsądnie. I tu tutaj pojawia się kwestia…

    Czy to na pewno bezpieczne i efektywne?

    Jako użytkownik/klient bez obaw zaloguję się przez FB na sklep typu Media Markt, Saturn, Empik i unhuman.pl (ale dlatego, że to ja odpowiadałbym u nich za takie dane – więc Drogi Czytelniku masz z mojej, jako blogera, strony gwarancję 100% bezpieczeństwa). Nie byłbym już taki pewien powierzenia swoich danych pozostałym sklepom – ale wcale nie dlatego, że uważam inne biznesy za „gorsze”, lecz dlatego, że mogą nie wiedzieć jak z takich danych korzystać bez szkody dla użytkownika. A niewiedza jest niestety znacznie niebezpieczniejsza niż wiedza i bardziej uciążliwa dla użytkowników. Bałbym się nagłego dodania do newslettera, nawet mimo wyraźnego zaznaczenia, że nie chcę w nim uczestniczyć lub codziennego zalewu kilkudziesięciu powiadomień o dodanym produkcie. Szlag by mnie trafił gdyby moje dane zostały użyte w zupełnie inny sposób lub na mojej Osi zaczęłyby pojawiać się informacje dodane przez sklep. Jasne, akurat na to potrzebne są dodatkowe uprawnienia – co nie znaczy, że któryś geniusz nie wymyśli ich obejścia.

    Dane dostarczane do użytkowników mogą przysłużyć się zarówno wytwórniom, muzykom, sklepom jak i zwykłym użytkownikom. Zwłaszcza w momencie spadającego zasięgu postów i niesamowitego natłoku informacji jaki człowiek przyswaja każdego dnia z różnych źródeł. Rozsądny użytek z danych jakie dostarczam wybranej przez siebie firmie jest w stanie zapewnić mi dopływ newsów, które najbardziej są w stanie mnie zainteresować i są mi dostarczane w odpowiedniej dla mnie ilości. Firmy/wytwórnie/sklepu/muzycy mogą z kolei wykorzystać to do podwyższenia frekwencji na koncertach, liczby sprzedanych płyt/ubrań/wyświetleń klipu etc.

    Nie ma czegoś takiego jak „przekazywanie informacji o całym życiu do jednej firmy za pomocą logowania lub wzięcia udziału w aplikacji”. Google wie o nas kilkadziesiąt razy więcej niż Facebook, a mimo to z korzystamy z googlowskich usług – od wyszukiwarki, przez maila, po YouTube. W czym więc tkwi Twój problem?

    Wnioski

    Użytkowniku – pamiętaj na co zezwalasz aplikacjom. Pamiętaj, że każdy Twój ruch na danej stronie jej administrator może spokojnie prześledzić. To, czy wykorzysta to w dobrym celu i czy zrobi to z głową zależy od niego. I mówimy tu o dosłownie każdym Twoim ruchu – kliknięciu, akceptacji uprawnień, wejściu na stronę, zakupieniu płyty. Korzystaj z tego rozsądnie, powierzając dane zaufanym firmom, które sprawdziłeś już Ty lub Twoi znajomi.

    Drogie wytwórnie, muzycy, właściciele sklepów – żyjemy w czasach kiedy odpowiednie wykorzystanie danych jakie otrzymujecie już w tym momencie (np. appki, newslettery, Google Analytics) pozwalają Wam na dotarcie do Waszych odbiorców na poziomie o 100% większym niż dotychczas. Największym zagrożeniem dla użytkowników jesteśmy my sami – ludzie, którzy te dane posiadają. Nie spierdolmy tego. Korzystajmy z nich z głową, by osiągać lepsze efekty i jednocześnie serwować naszym odbiorcom idealnie dobrane do ich potrzeb informacje.

    Zalogowałbyś się w sklepie przez Facebooka lub Google+? Odczuwasz zbyt duży natłok reklam stron, które odwiedzasz? Masz swoje przemyślenia na temat danych? Podziel się nimi w komentarzach!

    Data dodania: 28.10.2013 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , , , , , , ,