Kto słucha Twojej muzyki? I dlaczego mają to być wszyscy? — maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Kto słucha Twojej muzyki? I dlaczego mają to być wszyscy?

    Muzycy zwykle przy promocji płyty chcą, by było o nich jak najgłośniej. Inaczej mówiąc – chcą, by wszyscy się o nich dowiedzieli. Wymagają od wytwórni, by informacje o ich płycie były po prostu wszędzie. I wiecie co? I właśnie dlatego są przyczyną najczęstszych błędów promocji muzyka i muzyki w Internecie.

    Już na początku, zamiast teoretyzować, pokażę Wam prosty przykład.

    Jak widać artysta A, którego promowałem na jego własne życzenie jak najszerzej się dało, według Brand24 ma bardzo dobre wyniki pod kątem zasięgu, Z kolei artysta B zanotował dużo słabsze wyniki – można wręcz powiedzieć, że mało kto o nim mówił. Prawda jest jednak taka, że to właśnie artysta B sprzedał 11 razy więcej płyt. Zaskoczeni? Niektórzy tak. Inni powiedzą że muzyka bardziej chwyciła. Nie do końca.

    Bazując na tym przykładzie zastanówmy się, czy na pewno chcesz żeby słuchali Cię tzw. „wszyscy”?

    WSZYSCY? To znaczy kto?

    Chcąc trafiać do wszystkich, trafiasz do… właśnie, do kogo? Albo do absolutnie wszystkich albo do fanów określonego gatunku muzycznego. Problem polega na tym, że w obu przypadkach odbiorcami są ludzie nie mający z Tobą i Twoją twórczością nic wspólnego. Każdy ma swój gust, swoje upodobania – nie musisz się do nich zaliczać i nie licz, że Ci się uda. Tu nie ma przypadku, bo takowy może sprawić, że ktoś posłucha Cię co najwyżej raz. RAZ.  Każdy z nas ma zbyt duży wybór nowej muzyki każdego dnia, by chcieć zatrzymać się przy Twojej płycie na dłużej.

    Rozumiem doskonale, że chciałbyś mieć jak największe grono odbiorców – i co za tym idzie, tak zwany „fejm”. Jednak nie w ten sposób powinieneś się tym zajmować. Sukces opiera się na najbardziej lojalnych odbiorcach – Twoich fanach. To od nich zaczyna się długa droga do festiwali, wyróżnień i sporego zastrzyku finansowego. Słanie informacji prasowych, przekazów reklamowych i wszelkich innych treści „w świat” na zasadzie „zrób mi zasięg” w przypadku muzyki lokalnej (nie oszukujmy się, każda piosenka z polskim tekstem jest lokalnym wytworem przewidzianym tylko na nasz rynek) jest jednym wielkim błędem w 99% przypadków. Do „wszystkich” da się dotrzeć, o ile nie zapomnisz o swoich odbiorcach i ich potrzebach.

    Odbiorcy… eee, kto?

    Uściślijmy – nie mówię tylko o fanach na Facebooku. Do tego worka wrzucam wszystkie osoby, które słyszały chociaż jeden Twój utwór. Słuchają Twoich płyt, sprawdzają informacje o Tobie, kupują kolejne krążki. Twoich odbiorców możemy podzielić na aż cztery podgrupy:

    Najzagorzalsi fani to fanatycy. Latają za Tobą na koncercie i po nim, piszą do Ciebie wychwalające Cię wiadomości, często udzielają się w komentarzach, udostępniają każdą Twoją treść, śledzą każdy Twój profil społecznościowy, na zdjęcie w tle profilu na Facebooku wrzucają grafikę z cytatem z Twojego utworu. Są pierwszą iskrą, która niesie Twoje treści dalej.

    Druga grupa, równie ważna co poprzednia, to entuzjaści. Nie są fanatykami, ale daleko im do słuchaczy okazyjnych. Są raczej grupą większą niż fanatycy, są drugim etapem dystrybucji Twojej treści. Chwalą Twoją muzykę, słuchają Twoich utworów – ale nie są bezkrytyczni, co często charakteryzuje fanatyków. Na podstawie aktywności tego grona bardzo łatwo oszacować wstępnie Twoją popularność – to ludzie zapewniający dopływ finansów ze sprzedanych płyt, jak i zapełniając licznik wyświetleń. Wymieszani z  fanatykami zjawią się na Twoim koncercie.

    Często spotkasz się także z odbiorcami okazyjnymi. To znaczy tym częściej, im większe są społeczności poprzednich dwóch grup. To dzięki fanatykom i entuzjastom dociera do nich informacja o premierze Twojego nowego numeru. Nie lekceważ ich – mogą co prawda usłyszeć muzykę Twojego autorstwa od czasu do czasu, ale wystarczy jeden naprawdę mocny hit, by chcieli sprawdzić więcej – i to wtedy mogą stać się entuzjastami, pozostać okazjonalnymi słuchaczami (z racji sentymentu do Twojego hitu) lub… stać się obojętni.

    No właśnie, słuchacze obojętni. To, czy coś tworzysz, czy też nie jest dla nich równie ważne co zeszłoroczny śnieg. Słyszą numer, spodoba im się. I tyle. Im starszy człowiek się staje, tym bardziej jest obojętny wobec nowej muzyki. Owszem, potańczy, posłucha, pośpiewa – ale do zakupu Twojej płyty to go nie przekona. Docierając jednak przez pozostałe trzy grupy do tych obojętnych jesteś w stanie powoli łowić coraz większą grupę osób, starając się sprawić, że chociaż okazyjnie posłuchają Twoich numerów.

    Co zrobić z odbiorcami?

    Nie ustawię Ci planu i nie dam prostej odpowiedzi na powyżej zadane pytanie. Mogę jednak poruszyć kilka spraw, które bez wątpienia mają wpływ na zaangażowanie Twoich odbiorców.

    Po pierwsze – należycie dbaj o swoich fanów. Wiem, każdy artysta jest zmęczony, a nagabywanie na ulicy bywa denerwujące. Ustal jasną granicę, niech znają ją Twoi fani. Świadomość istniejących granic wypracowuje się miesiącami lub latami, ale skutkuje ona dużo większym spokojem. Nie możesz stwierdzić, że „oni po prostu są, a ja im daje autografy”. Każdy z nich to człowiek, za którym stoi jakaś historia związana z Twoją muzyką. Jakieś emocje, które wywołuje Twój numer. Jakieś wspomnienia. To wystarczający powód, by odnosić się do nich z szacunkiem i zawsze starać się kontaktować chociaż z częścią z nich.  Rozmowy na fejsie, po koncertach, fotobombing na jakiejś imprezie w klubie, gdzie akurat jesteś – postaw na spontaniczność, nie graj celebryty, bądź autentyczny w kontaktach bezpośrednich z fanami.

    Jeżeli Twoi fani organizują jakąś akcję związaną z Tobą (np. masowe prośby o koncert w jakimś mieście, prośba o wypuszczenie jakiegoś numeru itd.), to angażuj się w to, nie olewaj. Pogadaj z nimi o tym, zróbcie coś wspólnymi siłami. Wtedy pokażesz, że jesteś jednym z nich, a oni będą mieli poczucie, że jesteś WŚRÓD NICH, w tym samym szeregu, co każdy odbiorca. Czego więcej może chcieć fanatyk lub entuzjasta niż poczucie, że stoi ramię w ramię ze swoim fanem? Dobrym przykładem na koncertach jest na przykład zejście do fanów razem z mikrofonem i wykonanie utworu wspólnie z fanami. Widziałem i przeżyłem niejednokrotnie – rzadko widuję bardziej uszczęśliwionych ludzi niż w tamtych momentach.

    Wraz ze wzrostem popularności zwiększa się liczba podziękowań oraz zdjęć z tatuażami, graffiti i innymi rzeczami, jakie do Ciebie spływają. C’mon, czemu tego nie pokazać innym, jeżeli uważasz, że jest naprawdę dobre? Doceń w ten sposób swoich odbiorców. Ktoś chce zdjęcie na ulicy? Zrób sobie też selfie z fanem, wrzuć na swoje profile, pogadaj, przytocz ludziom jakąś historię. Tym samym pokażesz, że szanujesz ludzi, którzy stoją za Twoją muzyką i za Tobą.

    Odbiorcy nie lubią ciszy – to, że nie tworzysz obecnie nowej płyty nie oznacza, że możesz być cicho. Kontaktuj się ze swoimi odbiorcami, pokaż im siebie i swoje życie. Regularna komunikacja z jednej strony stale angażuje fanów, z drugiej – wpływa na algorytmy serwisów społecznościowych. Będąc cicho szkodzisz sobie dwa razy mocniej niż myślisz.

    Jak dotrzeć do dużej grupy odbiorców i na tym zyskać?

    Na początku wpisu podrzuciłem Ci grafikę z wynikami dwóch artystów. Wracając do niej, czas odpowiedzieć sobie na pytanie podstawowe. Jak dotrzeć do „wszystkich”, ale w sposób zapewniający efekty? Jasne, im większy szum tym (pozornie) mniejszą masz kontrolę nad wszystkim co się dzieje.

    Owa kontrola jest po prostu trudniejsza, ale da się ją zachować, jeżeli zadbałeś o każdy etap rozprzestrzeniania się informacji. Ujmijmy je w kilku krokach:

    Po pierwsze – zadbaj o fanów w czasach „posuchy”, czyli czasie, gdy odbiorca nie otrzymuje żadnych nowych treści muzycznych. To zaprocentuje w kolejnych etapach.

    Po drugie – przygotuj ludzi na nadejście nowego singla. Obecnie większości wydaje się, że dwa newsy prasowe i wrzucenie singla „z partyzanta” cokolwiek da. Przy największych – być może. Przy pozostałych– niewiele lub nic. Dziś singiel to już nie tylko utwory, to także treści stworzone wokół niego.

    Po trzecie – zadbaj, by informacja dotarła do jak największej części ludzi skupionych na Twoich profilach społecznościowych. Większość z nich to fanatycy lub entuzjaści, mniejszość stanowią okazyjni słuchacze. Wykorzystaj wszystkie profile w mediach społecznościowych jakie posiadasz. Pamiętaj również o newsach prasowych. Może ktoś na nie się złapie i pamiętając jakiś Twój numer, posłucha też nowego.

    Po czwarte – namów swoich znajomych artystów oraz innych ludzi, z którymi jesteś w kontakcie do udostępnienia nowego singla.  W ten sposób dotrzesz do okazjonalnych, obojętnych odbiorców oraz do tych, którzy jeszcze Cię nie znają. Nie ma nic lepszego niż rekomendacja znajomego.

    Po piąte – nie spamuj, lecz przypominaj i angażuj. Przypominanie o singlu to nie tylko linki do YouTube. To znowu treści np. zdjęcia z planu teledysku, to jakaś akcja związana z hasłem z utworu itd.

    Po szóste – wykorzystaj powiązania. Jeden element musi wpływać na poprzedni i na kolejny krok jaki wykonasz. Zachowaj spójność, kontynuuj promocję swojej osoby oraz utworów. Tylko wtedy całość działań przyniesie właściwy efekt – w innym wypadku, nawet jeżeli odniesiesz sukces, możesz mieć świadomość, że to tylko jakaś część tego co mogłeś zdobyć.

    Na grafice porządkującej te etapy, wygląda to tak:

    Mam nadzieję, że kilka przydatnych rzeczy Ci przedstawiłem – i że było ich na tyle, byś sam udostępnił linka do tego wpisu. Nie chodzi mi o masę użytkowników, a o świadomość odnośnie tego, co dzieje się z muzyką w sieci i wśród ludzi. Odwdzięczę się kolejnym wpisem, obiecuję, że z masą ciekawych informacji!

    Data dodania: 15.06.2016 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , ,