"Mam jedną wadę – jestem fanatykiem hiphopu” - wywiad z Winim, właścicielem Stoprocent, część 1. — maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • “Mam jedną wadę – jestem fanatykiem hiphopu” – wywiad z Winim, właścicielem Stoprocent, część 1.

    Wini, właściciel całego organizmu jakim jest Stoprocent, ma to do siebie, że lubić mówi dużo i ciekawie. W planach pytań było kilka, ale szybko zostały one pokrzyżowane przez mojego rozmówcę, a przed Wami efekt – pierwsza z dwóch części wywiadu. Part 1 to kilka spostrzeżeń na temat działalności Stoprocent, postrzegania firmy poprzez pryzmat jednego rapera, product placement w teledyskach i „wadach” Winiego, które przyniosły pożytek polskiej muzyce hiphopowej.

    Maciej Dziedzic/rappr.pl: Stoprocent to jedna z największych wytwórni i hiphopowych firm odzieżowych w Polsce. Co jest jej największą siłą – ubrania, muzyka czy może coś innego?

    Wini: Jesteśmy przede wszystkim firmą odzieżową, uważam że znajdziesz dużo większych labeli niż nasz. Jesteśmy oficyną wydawniczą, tak naprawdę oficjalnie wydaliśmy trzy płyty – dwie Soboty i jedną Borixona, do tego dwa mixtape’y. Jesteśmy firmą odzieżową i chciałbym żebyśmy taką głównie byli. Przy okazji zajmujemy się muzyką, może to trochę też kwestia ambicji, bo chciałem zobaczyć, czy mogę wylansować jakaś gwiazdę, okazało się, że mogę, no i tyle.

    Tak, mogę znaleźć wiele wytwórni większych od Waszej – ale w Polsce jesteście uważani za czołówkę, a jednocześnie jesteście postrzegani głównie przez pryzmat wydania Soboty, ostatnio dołączył także Borixon. Zamierzacie poszerzyć działalność muzyczną?

    Wiesz co, bardzo nie podoba mi się fakt, że ludzie patrzą na nas przez pryzmat Soboty, jestem tym bardzo zawiedziony. Ludzie zapomnieli ilu raperów wspieraliśmy przez te wszystkie lata, i tak naprawdę wielu z nich dalej wspieramy. To są dziesiątki osób, teraz nie wszystkie wymienię, ale robiliśmy kampanie np. z PIHem, Peją, Pezetem, Onarem, Tede, DJem Feel-X’em, Wall-E, DonGuralEsko itd. To są ludzie, których od lat wspieraliśmy, dołożyliśmy się do klipów, ubieraliśmy ich, robiliśmy z nimi różne kampanie, jak chociażby Stoprocent 1 i Stoprocent 2. Muzyka to tylko jeden z elementów naszej działalności + nie jesteśmy firmą, którą wylansował Sobota – Ty o tym wiesz, ale jest wielu, którzy nie zdają sobie z tego sprawy i ten fakt mi bardzo nie odpowiada.

    Zamierzacie to jakoś zmienić?

    Ale jak zmienić? Przestać robić muzykę? To, że wydajemy dwóch czy trzech raperów, to nie ma nic do tego, jesteśmy firmą odzieżową i współpracujemy z całą masą raperów, nie tylko z naszej kraju, ale też z Niemiec, Słowacji, Czech, nawet USA. Jesteśmy firmą ubraniową, która współpracuje z hiphopowcami, czyli grafficiarzami, tancerzami, ludźmi, którzy reprezentują całą kulturę. Teraz jest taka sytuacja, że tworzą się obozy – mamy swoje ciuchy, swoich raperów i swoich kumpli. My natomiast współpracujemy z bardzo różnymi ludźmi – oprócz Soboty, Borixona i Reny lansujemy też ludzi, którzy nie wydają u nas płyt. Na przykład Sulin, zwycięzca pierwszej edycji Pompuj Rap – dziś jest w Step Records. W ten weekend odbywa się zakończenie drugiej edycji. Wiem, że jeden z laureatów „Pompuj Rap 2” współpracuje już z innymi firmami odzieżowymi, których zresztą zgłasza się do niego coraz więcej.

    Chciałbym, żeby ludzie nas postrzegali jako coś więcej niż Sobotę – jako zajebistą firmę odzieżową, która jest prekursorem całej masy pomysłów, zagrań i rozwiązań, nie tylko na polskim, ale i na światowym rynku. Muzyka to tak naprawdę mniejsza część naszej działalności.

    Odnośnie „Pompuj Rap” – jak oceniasz jej wpływ na wizerunek Stoprocent i sprzedaż Waszych produktów?

    Moi dilerzy czasem mówią mi tak – wsadź sobie gdzieś to całe „Pompuj Rap” i daj pieniądze na teledysk, ubierz znaną mordę i koniec.

    Teledyski lepiej docierają do klientów niż takie akcje?

    Tak.

    To po co „Pompuj Rap”?

    Nasza firma ma jedną wadę – jestem fanatykiem hip hopu, kocham tą muzykę i kocham tą subkulturę. Czasem postrzegam to jako moją wadę, chciałbym być zimnym skurwysynem, który ma wszystko w dupie i zarabia na tym tylko pieniądze. To co zrobiłem do tej pory dla tej kultury też czasem tak traktuję.

    Jako wadę?

    Tak, bo gdybym prowadził czystą kalkulację i zimny rachunek, nie zrobiłbym całej masy rzeczy, na które wydałem pieniądze, a które nie przyniosły jakiś wielkich efektów sprzedażowych samych produktów. Był ważne dla kultury, dla może jakichś innych postronnych ludzi, ale ja nie sprzedałem przez to więcej płyt czy koszulek.

    W polskich klipach prym wiedzie odzieżowy product placement – czy jesteśmy już u granicy koszulkowego boomu? Czy to może jeszcze będzie dalej trwać?

    Ja takie myślenie miałem jakieś 3-4 lata temu, jeśli nie więcej. Doszedłem wtedy do wniosku, że ja nie chcę mojego loga w każdym klipie, nie chcę żeby każdy zespół nosił moje koszulki. Jednak przeciwny typ myślenia pokazało mi SSG – że trzeba wszystko pokazać wprost, w twarz, zarzucić logosami – wtedy się to sprzedaje. To jest kultura uliczna, tutaj nie ma subtelności. Popatrz na wódkę bodajże od Puff Daddy’ego – w każdym teledysku machają butelką do kamery, żeby każdy wiedział co ma w sklepie kupić.

    Czy w tym odzieżowym boomie i (momentami) przeładowanych sponsoringiem klipach widzisz miejsce dla firm spoza środowiska hiphopowego, które mogłyby zainwestować np. w product placement w teledyskach?

    Jasne, wszystko można przecież promować.

    Ale czy też tak nachalnie?

    Tak, okazuje się, że większość odbiorców nie ma z tym problemu. Czasem jak przeczytasz jakiś tam komentarz, to zawsze się jakiś mędrzec znajdzie, któremu to nie pasuje – ale większość osób to nie przeszkadza, idą i kupują te produkty. Widzą znaną mordę, chcą być fajni, myślą, że będą mieli część tego życia co osoby, które podziwiają.

    Jak to ma się do Pezeta i usługi Micosoftu – SkyDrive? Było to dość nachalne i średnio udane zagranie. J&B jest promowane poprzez jego osobę jednak subtelniej.

    Są oczywiście sytuacje, w których coś się nie uda. Pamiętam teledysk WWO & Soundkail – Bez Ciśnień – jest taka scena, w którym idą i wyciągają ten plecak do kamery i ani razu nie udało im się pokazać loga. Wątpię, że ktoś potem kupił te plecaki, bo nie było po prostu widać producenta. Jeżeli jest to robione z głową, to takie rzeczy są trafione.

    Oczywiście ludzie też nie są ostatecznymi kretynami, są rzeczy, które im się nie podobają i ich odstraszą, ale w większości przypadków ta najprostsza rzecz, czyli t-shirt na raperze, się sprawdza.

    [fb-comments width=”600″ height=”600″ posts=”15″ variant=”light”]

    Data dodania: 02.08.2013 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , ,