Polski Hip Hop – marketingowa Atlantyda - maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Polski Hip Hop – marketingowa Atlantyda

    Artykuł pierwotnie ukazał się w serwisie natemat.pl

    Odwołanie do mitycznej Atlantydy to nie przypadek i żadne nadużycie. Patrząc na to jak niegdyś polski hip hop był „ziemią obiecaną” dla wszelkiej maści firm i mediów, dziś można powiedzieć, że ta kultura już dla nich nie istnieje. Wszyscy znają ją z legendy, lecz nikt, poza paroma śmiałkami, nie próbuje jej odnaleźć.

    Jaka jest obecna forma hiphopu? Dlaczego dziś firmy „zewnętrzne” boją się znów sięgnąć do idoli młodzieży?

    Większości Polaków patrzy na hip hop przez pryzmat stereotypów. I nie ma o co ich winić, bo na taki wizerunek trzeba sobie zasłużyć, a świadomość społeczeństwa zatrzymała się w momencie kiedy media definitywnie pożegnały się z rapem. Czas jednak zmienił muzykę, jak i całą kulturę – grupa docelowa jest dziś szersza, a raperzy dorośli, co słychać dobitnie w ich tekstach. To nadal bardzo specyficzna grupa odbiorców, gdzie nurt ulicznego rapu wciąż jest ważny, jednak świadomość słuchaczy jest zupełnie inna, a co za tym idzie również poruszana tematyka znacznie różni się od tej z początku wieku.

    Jaka jest obecna sytuacja polskiej muzyki hiphopowej, czyli rapu?

    Co jakiś czas informowani jesteśmy o Złotych i Platynowych Płytach (PIH, Sokół i Marysia Starosta, Peja, Ten Typ Mes, Chada), co jest jednym z najwyraźniejszych sygnałów odrodzenia tej muzyki w Polsce. Dodatkowo dochodzą duże festiwale – Mazury Hip Hop Giżycko, Hip Hop na Żywca, Hip Hop Fest Nysa czy też najpopularniejszy wśród polskich słuchaczy Hip Hop Kemp w czeskim Hradec Kralove. Nawet na Coke’u znaleźli się reprezentanci polskiej sceny – Pezet i Małolat. Coś bardziej przemawiającego do marketingowców? Proszę bardzo.

    Najnowszy raport IRCenter wśród 10 najchętniej oglądanych filmów na YouTube miejsce siódme przyznał poznańskiemu raperowi DonGuralEsko. Według tego samego raportu, wskazującego najchętniej oglądane kanały, 6 miejsce zajmuje ProstoTV, a 10 i 11 miejsce DjDziadzior (wspomniany wyżej DGE) oraz stoprocentTV. Kolejne zestawienie IRCenter wskazujące „celebrytów” YouTube’a – w pierwszej dziesiątce znalazło się aż 6 raperów! Czy potrzebne są mocniejsze dowody na to, ze YouTube jest jednym z filarów polskiego hiphopu?

    Prawdziwa „bomba” dla polskiego marketingu drzemie jednak w serwisie, który ma obecnie najsilniejszy wpływ na rozwój polskiego rapu. To właśnie na Facebooku toczy się całe hiphopowe życie społeczności, coraz częściej premiery newsów i teledysków najpierw mają miejsce właśnie tam – a dopiero potem na zewnętrznych portalach. Liczby? 15 największych fanpage’y hiphopowych gromadzi prawie 3 miliony „lajków”. W raportach Fanpage Trends wśród 15 największych stron muzycznych na Facebooku, aż 8 należy do hiphopowych artystów – i nie mówimy tu o ogonie tego rankingu, lecz o ścisłej czołówce. Jeżeli dodać do tego profile wytwórni, różne profile fanowskie, blogowe, kilka fanpage’y portali – jest szansa, że zliczając to w jedność otrzymamy największą społeczność na polskim Facebooku.

    Polski rap kwitnie, wciąż się rozwija – nie jest jednak w stanie nawet w połowie osiągnąć pułapu hiphopu jaki znamy z amerykańskich teledysków. Dziś, mimo środków pochodzących ze swoich linii odzieżowych (stąd pochodzi większość zysków), reklam z YT, koncertów czy sprzedaży płyt, nikt z tego środowiska nie jest w stanie zainwestować dużych pieniędzy w całą rap maszynkę. Tu pojawia się szansa dla firm „zewnętrznych”, czyli niezwiązanych z kulturą hiphopową.

    Dlaczego marketingowcy nie dostrzegają tak dużej szansy?

    Jest kilka powodów, najważniejsze z nich postaram się opisać poniżej.

    Niewiedza – brak zainteresowania najlepszym możliwym środkiem dotarcia do dużej grupy docelowej. Również brak jakichkolwiek informacji o specyfice tej kultury oraz trendach w niej panujących.

    Strach – wynikający z niewiedzy. Polakom hiphop nadal kojarzy się z przemocą (ostatnio stereotyp został podsycony sprawą Peji), alkoholem i narkotykami. Media mają to do siebie, że w poszukiwaniu sensacji wyolbrzymiają marginalne sprawy – dziś hiphop jest o wiele spokojniejszą kulturą niż kilka lat temu, chociaż nurt uliczny nadal ma w niej dość mocną (ale słabnącą) pozycję.

    Brak znajomości zasad marketingu – a konkretnie brak znajomości funkcjonowania marketingu i zasad, sposobów budowy marki w środowisku hiphopowym. Nie powiem, że nie sprawdza się tu jakikolwiek zasada z ogólnych sposobów promocji, ale z pewnością większość z nich spotka się z wrogim odzewem społeczności.

    Specyfika społeczności i jej hermetyczność – dzięki postawie polskich mediów w okresie ogólnopolskiego boomu na rap, dzisiaj zarówno raperzy jak i słuchacze podchodzą bardzo nieufnie do wszelkich przejawów współpracy z firmami spoza kultury. Tu potrzeba zrozumienia zachowania raperów, społeczności, umiejętnych ruchów, które sprawią, że wizerunek marki nie będzie kojarzony z natarczywą komercjalizacją, a raperzy ze sprzedajnymi artystami.

    Zanim podsumuję artykuł jeszcze jedna uwaga – nie tylko firmy zewnętrzne muszą uważać i odpowiednio budować swoją pozycję – to dotyczy także samych raperów. Świetnym przykładem jest Pezet i jego współpraca ze SkyDrive – zamiast odpowiednio wyważyć promocję usługi, tak by zatrzymać przy sobie starych fanów, a jednocześnie zdobyć nowych – pierwsi zyskali kolejny powód, by się od niego odwrócić, a do drugich niekoniecznie dotarł. W mojej opinii na tej kooperacji stracił Pezet, a SkyDrive nie wykorzystało w pełni potencjału rapera – wszystko przez wspólne niezrozumienie społeczności – chociaż akurat ten artysta powinien, jako legenda polskiej sceny, znać ją doskonale.

    Nie odkryję Ameryki, twierdząc, że współpraca polskiego hiphopu z firmami zewnętrznymi, chociażby na poziomie product placementu w klipach, przyniesie obu stronom duże korzyści. Do takiej współpracy jednak nie wystarczą wspólne chęci. Marketingowcy muszą zrozumieć, że nikt nie pozwoli sobie na powtórkę z wybryków typu „Suczki” Ascetoholix. Zaufanie raperów oraz całej społeczności hiphopowej da się uzyskać tylko poprzez długofalowe i umiejętne działania. O ile cierpliwości może starczyć wielu, o tyle zrozumienie mechanizmów rządzących obecnie polskim raperem może się okazać dla wielu za trudne. Atlantyda jest bliżej niż mogłoby się wydawać – tylko czy ktokolwiek zechce ją dostrzec?

    Data dodania: 15.08.2012 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , ,