Skowyt Dziedzica #2: Jedno zdjęcie zniszczy Twoje życie. — maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • Skowyt Dziedzica #2: Jedno zdjęcie zniszczy Twoje życie.

    Jedno zdjęcie. Serio. Tylko i wyłącznie jedno. Zrobione przypadkowo, w miejscu, w którym bawisz się razem z Twoimi znajomymi lub wręcz przeciwnie, np. pod skocznią narciarską, gdzie wybrałeś się na zawody razem z synem. Jeden tekst napisany w mailu, w prywatnej rozmowie na fejsie lub w jakimś komentarzu. 5 sekund filmu umieszczone na Vine, Instagramie lub YouTube. Tylko tyle i aż tyle potrzeba, żebym ja zrujnował Ci życie.

    Pytasz – jakim cudem? Jesteśmy świeżo po weekendowym viralu w polskim Internecie – dziewczyna na wrocławskiej studniówce ubrała sukienkę, która w czasie tańca się podwinęła, a fotograf uchwycił akurat ten moment.

    WTRĘT ZŁEGO DZIEDZICA:

    Jeżeli pisałeś „to po co taką założyła akurat taką sukienkę, stringów się nie zakłada do takich rzeczy etc” – rozumiem, że nie zadałeś sobie trudu, by sprawdzić inne zdjęcia, na których widać, że sukience do typowej, krótkiej „mini” dużo brakuje. Rozumiem, że swoją opinię o tej, zupełnie obcej dla Ciebie, dziewczynie budujesz na jednym zdjęciu. Chociaż raz stul mordę i nie pokazuj publicznie swojej ułomności.

    Do osób, które twierdziły wprost, że dziewczyna to kurwa, oczywiście również nie sprawdzając innych zdjęć. Na kurwę wyszliście Wy, więc nie zdziwicie się, jeżeli kiedyś zamiast „Cześć Jacek” lub „Cześć Adam” czy jakkolwiek macie na imię, powiem Wam prosto w twarz „Cześć kurwo”. Nie będę miał przed tym żadnych oporów, tak jak Wy nie macie ich mówiąc tak o obcej osobie publicznie, na Facebooku.

    ROBIMY VIRAL?

    Teraz pomyśl o sobie. Czy idąc na imprezę masz świadomość tego, co może czekać Cię następnego dnia? Żadna z osób idących na studniówkę nie była przygotowana na coś takiego. Czy Ty jesteś przygotowany? Nie. I nigdy nie będziesz w stanie się przed tym zabezpieczyć – tzn. masz jedno wyjście. Możesz nie wychodzić z domu i ubierać wyłącznie habity lub bardzo szczelne ubrania, niezależnie od pogody. Zamaluj też okna, zalep kamerę i fizycznie usuń mikrofon w komputerze.

    Jedną z najwspanialszych zalet mediów społecznościowych jest szybko przekazu informacji poprzez rekomendację znajomych. I jednocześnie jest to największe przekleństwo.

    Musisz mieć świadomość, że nie ma czegoś takiego jak „niegroźny żart”. Przekonały się o tym nawet znane w polskim Internecie osoby – Maciej Trojanowicz, który stał się ofiarą żartu związanego z konkursem na #kryzyssm, po części oberwało się również Kominkowi, kiedy żartobliwa grafika Pawła Opydo na temat rankingu blogerów zaczęła docierać do osób zupełnie niezwiązanych z blogosferą, nie mających pojęcia, że to tylko efekt pracy Pawła i jego humoru.

    Nie ma też czegoś takiego jak lokalne żarty. Nie w dobie wszechobecnego Internetu. Śmieszne zdjęcie wrzucone na Twój prywatny profil może w ciągu kilku godzin stać się ogólnokrajowym viralem. Jednak jeśli w kilka godzin „nie załapało” i nadal zdjęcie lubią jedynie Twoi znajomi na fejsie, to wcale nie oznacza, że nic się nie stanie. W każdej chwili, każdego dnia, nagle, przez zupełny przypadek, nawet stare zdjęcie może stać się memem.

    MOGĘ ZRUJNOWAĆ CI ŻYCIE

    Powiedzmy, że mam jakieś Twoje śmieszne zdjęcie. A gdyby chcieć bardziej prawdopodobny przykład – powiedzmy, że mam na komputerze screeny komentarzy paru moich dawnych znajomych z poprzedniej pracy, które mógłbym teraz, po dwóch (trzech?) latach wykorzystać przeciwko im i firmie, w której pracują.

    Załóżmy, że na owych screenach widać, że na moje sensowne pytania, kiedy zabrakło argumentów, zostałem nazwany donosicielem, oskarżony o fałszywe referencje i parę innych wyzwisk również się znajdzie.

    Drugi przykład – załóżmy, że masz maila od swojego dawnego szefa, w którym nazywa Cię zakompleksieńcem, pajacem i durniem. Mail wraz z całym archiwum konwersacji leży sobie spokojnie w chmurze i tylko dzięki Twojej dobrej woli nie ujrzał światła dziennego.

    Z rzeczy „trudniejszych” do zrobienia: Możesz wywołać kryzys wizerunkowy jakiejś firmy, możesz doprowadzić do wycofania się jej klientów lub firm zainteresowanych współpracą. Wreszcie, możesz sprawić, że bohaterowie „afery” na kolejnych rozmowach o pracę pytani będą o sytuację, którą sam ujawniłeś, a potencjalni pracodawcy częściej będą odrzucali ich CV już na wstępnym etapie rekrutacji. To wymaga trochę pracy, ale i tak nie jest takie trudne. W wersji minimalistycznej wystarczy jeden wpis na blogu i dobre pozycjonowanie w Google na odpowiednie hasła.

    Z rzeczy „łatwiejszych” – wystarczy zrobić zdjęcie, na którym komuś podwinęła się sukienka i wrzucić jako publiczne na swój profil na Facebooku. Inny przykład – wystarczy zrobić zdjęcie matce z dzieckiem pod skocznią, na którym dumnie trzyma szalik w barwach Polski z wypowiedzią jednego ze skoczków.  Wreszcie – wystarczy po prostu udostępnić jakieś szeroko rozchodzące się zdjęcie.

    BĘDZIESZ MOJĄ OFIARĄ

    Dzisiaj poniedziałek – pierwszy dzień po publikacji feralnego zdjęcia ze studniówki. Czy na miejscu tej dziewczyny poszedłbyś dzisiaj do szkoły? Czy podszedłbyś do matury, wiedząc, że śmieją się z Ciebie nawet nauczyciele, którzy będą Cię egzaminowali?

    Jak czułbyś się na miejscu tej matki spod skoczni, kiedy Twoje małoletnie jeszcze dziecko stałoby się ofiarą żartów w szkole i powiedziało, że Cię nienawidzi?

    I ostatnie pytanie – jak spojrzałbyś w twarz swoim bliskim, kiedy cała Polska śmieje się z Ciebie z powodu jakiegoś przypadkowego zdjęcia lub straciłeś swoich klientów/pracę przez jakąś jedną dawną wypowiedź?

    NIE LICZ NA INNYCH, LICZ NA SIEBIE

    Nie licz na osoby znane, na ich rozwagę i na ich odpowiedzialność. Wczorajszy dzień pokazał dobitnie, że nawet najbardziej znani w branży social media wolą lajki i komentarze od przejmowania się bohaterami memów.

    Nie licz na celebrytów, czy dziennikarzy – oni też wrzucą Twoje zdjęcie, jeżeli uznają, że jest śmieszne.

    Licz na siebie – uważaj co i gdzie piszesz, myśl nad swoim zachowaniem w miejscach publicznych, zastanów się dwa razy zanim opublikujesz jakieś zdjęcie.

    I miej świadomość, że nawet Twój jeden share może w takiej sytuacji mieć wpływ na czyjeś życie.

    Data dodania: 03.02.2014 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , ,