SOCIALMEDIAPL #2: Czy na pewno chcemy końca Facebooka? — maciejdziedzic.pl
  • Inne
  • Muzyka na YouTube
  • Muzyka na Instagramie
  • Muzyka na Facebooku
  • Strategia Social Media
  • SOCIALMEDIAPL #2: Czy na pewno chcemy końca Facebooka?

    Ostatni artykuł naukowców z Uniwersytetu Princeton na temat upadku Facebooka podziałał na światową i polską branżę jak wielka kumulacja w totolotku na polskie społeczeństwo. Wszyscy rzucili się jak na mięso w PRL-u i ustawiają się w kolejce do prorokowania i analiz, niektórzy cieszą się, że koniec Facebooka jest blisko, zaledwie kilka osób podchodzi do tego racjonalnie, ale… nikt chyba nie zadał sobie pytania “Czy na pewno chcemy końca Facebooka?”

    Wersja dla zwykłych użytkowników

    Czy zastanawiałeś się co daje Ci Facebook? Nie, nie mówię tutaj o rozmowach ze znajomymi. Czy na pewno miałbyś tak szybki dostęp do najświeższych informacji jak teraz? Nie musisz oglądać meczu albo telewizji, jeśli nie chcesz możesz nie czytać newsów na portalach www. W przypadku nagłych i ważnych informacji i tak dowiesz się o nich z fejsa. Prosty przykład – wejdź na FB w czasie jakiegoś ważnego meczu reprezentacji Polski (dyscyplina nie gra roli). Będziesz znał jego ogólny przebieg, chociaż do tej pory nawet nie wiedziałeś, że akurat dziś jest jakiś mecz.

    Masz problem z jakimś sprzętem? Albo nie umiesz się na coś zdecydować? Pytasz na fejsie. Reklamacje u dużych brandów aktywnych na FB też możesz przecież załatwić, bo mają czynną obsługę klienta – i nieraz załatwisz z nimi coś szybciej właśnie na fejsie niż drogą mailową czy telefoniczną.

    A teraz pomyśl, że Facebook się kończy. I gdzie pójdziesz?

    Na Twitterze wszystkie wiadomości mają 140 znaków i znacznie łatwiej je pominąć w zalewie tweetów – tam post nie pojawi się po kilku godzinach albo kilku dniach kiedy ktoś go skomentuje. Tam nikt nie sprawdzi profilu z ciekawości na kilka dni wstecz. Tam Twoje posty pozostaną bez odpowiedzi znacznie częściej niż na fejsie.

    YouTube? Ta, będziesz nagrywał filmiki i rozmawiał w komentarzach. To już brocha vlogerów, nie zwykłych userów. Chcesz tam porozmawiać z innymi zwykłymi użytkownikami? O ile oczywiście da się rozmawiać w zalewie niepełnosprawnych umysłowo baranów, którzy co chwilę się obrażają w myśl udowodnienia “kto z nich ma większego”. Serio, jeśli szukasz wrażeń w postaci największego zalewu debilizmu jaki widziałeś to komentarze YouTube zdecydowanie są miejscem godnym polecenia. Ofc trafisz wyjątki i takich należy kurczowo się trzymać.

    Instagram? Hm… zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. I serduszka, hashtagi, parę komentarzy. Póki co nic więcej.

    Google+? Prawdopodobnie jedyne rozsądna alternatywa dla osób przyzwyczajonych do systemu działania Facebooka. Problem w tym, że na 80% rozmawiałbyś tam sam ze sobą.

    Wersja dla branży, blogerów, sklepów, muzyków i całej reszty, dla której FB to nie tylko komcie i słit focie

    Szczerze – chce Wam się tak wciąż mówić o tym końcu Facebooka? Być może padnie, być może nie. Nie, nie jest fajnie, dużo się psuje, ale… czy branża social media w Polsce to nie jest jest w 99% “branża Facebook media”? I bez ściem mi tutaj z YouTube, bo większość brandów i tak traktuje go displayowo, a poza wrzucaniem filmów i wyłączeniem komentarzy pod filmami zupełnie nic się nie robi. Odeślesz klienta na Twittera? Tu znów jedyną rozsądną alternatywą wydaje się być Google+, ale jeśli tak by się stało w obecnym momencie i tak straciłbyś pracę, bo G+ nadal nie jest przystosowane do obecności marek w takim stopniu jak Facebook.

    Nie okłamujmy się – gdyby Facebook teraz się skończył, większość osób najpierw ogarnęłaby fala radości. Bo nie ma zasięgów, reklam, psującego się panelu i tak dalej. Nie ma też pracy, nie ma wejść na bloga, nie ma też potężnego generatora ruchu na stronach, sklepach etc. Nie masz gdzie budować swojej marki osobistej (sorry, na TT w Polsce marki osobistej nie zbudujesz – a jeśli nawet, to jest to duże trudniejsze niż na FB), nie masz tych wszystkich rzeczy jakie opisałem w wersji dla zwykłych userów.

    Zwolennicy upadku Facebooka, branżowi prorocy – w Polsce bez Facebooka bylibyśmy nikim. Profile na Instagramie i Twitterze, własne blogi itd. To wszystko jest ok, ale nie ma niczego co mogłoby teraz pełnić funkcję głównego miejsca, w którym są wszyscy.

    “Sorry, taki mamy klimat”. Są dwa wyjścia – albo zaczniesz szukać alternatyw dla FB, rozwijać się i pracować nad czymś więcej niż animacja społecznosci lub adsy na FB, albo w dniu kiedy faktycznie fejs stanie się niemodny (jak kiedyś nk) będziesz pomykał do Urzędu Pracy by zarejestrować się jako bezrobotny.

    Data dodania: 26.01.2014 Kategoria: Strategia Social Media
    Tagi: , , , , , , ,